Trupia czaszka

Wylej na nich swoje zagniewanie

Szczere i bez ogródek wypowiedziane pragnienie, by nieprzyjaciel rozpłynął się jak rozdeptany ślimak lub by został strawiony w ogniu gniewu Bożego. Albo życzenie, by sprawiedliwy obmył swe stopy we krwi bezbożnego… Jak to się stało, że w Biblii znalazły się tak drastyczne, a zarazem tak wyrafinowane i pełne szczegółów obrazy pragnienia mściwej zemsty? I jak do tego doszło, że autor biblijny o wymierzenie tak specyficznie rozumianej sprawiedliwości prosi samego Boga?   Obawiam się, że nie ma uniwersalnej odpowiedzi na te pytania. Każdy konkretny tekst trzeba czytać w jego niepowtarzalnym kontekście historycznym, literackim i teologicznym. Ale najpierw doprecyzujmy. Po pierwsze, lepiej mówić o przekleństwach, a nie o złorzeczeniach. Słowo „złorzeczenie” to dziś archaizm. Tymczasem autor biblijny – owszem, tak bywa – klnie jak szewc. Każdemu się zdarza. Dopóki wypowiadane słowo nikogo nie krzywdzi i dopóki nie prze
Zostało Ci jeszcze 92% artykułu