Wyznać miłość po wyjściu z szamba

Wyznać miłość po wyjściu z szamba

Spowiedź to pokazywanie Panu Jezusowi, że w tym miejscu mnie boli, i jeszcze troszkę w tamtym, po to żeby On te bolesne miejsca ucałował i żeby przestało boleć.

Roman Bielecki OP: Dlaczego tak często rozmawiamy o spowiedzi? To dowód żywotności tego sakramentu czy raczej naszej bezradności w jego przeżywaniu?

Wojciech Ziółek SJ: Chyba jedno i drugie. Większość z nas czuje, że przez ten sakrament można zrobić wiele dobrego, a jednocześnie bardzo wiele złego. Każdy ma w tym zakresie sporo doświadczeń, od takich, kiedy wydawało nam się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi, po takie, w których nie wiedzieliśmy, jak się zachować – krzyczeć czy płakać.

Sam pamiętam, jak w drugiej klasie liceum poszedłem do spowiedzi do jednego z kościołów w moim rodzinnym Radomiu. Powiedzieli mi na oazie, że dobrze mieć w życiu stałego spowiednika, i to najlepiej zakonnika. No to poszedłem. To była taka spowiedź na dzwonek. Zadzwoniłem po księdza i czekałem. I do dziś nie wiem, czy temu księdzu w obiedzie przeszkodziłem, czy w czytaniu gazety, czy w poobiedniej drzemce, bo kiedy przyszedł, to był bardzo wkurzony i strasznie na mnie krzyczał. Strasznie i długo. Przez następne dwadzieścia dwa lata nawet nie wszedłem do tego kościoła. A kiedy sam chciałem wstąpić do zakonu, to nie wiedziałem konkretnie, do którego, ale wiedziałem, że na pewno nie do tego, w którym był tamten zakonnik.

Udało się ojcu przełamać tamtą zadrę?

Zostało Ci jeszcze 92% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się