Zalęknieni staruszkowie – łączcie się

Zalęknieni staruszkowie – łączcie się

Ostatnio niewiele młodsi ode mnie bracia trochę jakby dla żartów zaczęli mnie tytułować seniorem. Uświadomiłem sobie swój wiek, przypominając sobie równocześnie, że życie rozpoczyna się tak naprawdę po siedemdziesiątce, jak żartował kiedyś przy stole Ojciec Święty Jan Paweł II, kiedy składano Mu życzenia. Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.

Jak wiadomo, Lednica Seniora to pomysł księdza Stefana Duszy, odwiecznego dyrektora Pallottinum, niezwykle zasłużonego wydawnictwa katolickiego. Gdy się pójdzie do ks. Stefana, to zawsze się coś załatwi i z pustymi rękami się nie wraca. Zawsze jest to solidny pokarm duchowy. To ksiądz Stefan nakazał mi zorganizowanie Lednicy Seniora, widząc potrzebę duchową ludzi starszych. Rzeczywiście, tego roku odbyła się już trzecia Lednica Seniora, która jak widać po frekwencji i reakcji, była gorącą potrzebą.

Spotkaliśmy się przy nadzwyczajnej pogodzie, świeciło lekkie popołudniowe i wczesnojesienne słońce, lekki wietrzyk powiewał, dodając rześkim staruszkom animuszu.

Przed Lednicą Seniora przeżyłem jednak trudne chwile. Urywały się telefony z zapytaniem, czy przypadkiem nie organizuję zbiorowego wyjazdu na Pola Lednickie na nabożeństwo. Z jednej strony ogromna ochota uczestnictwa, a z drugiej bezradność w dostaniu się i zorganizowaniu dojazdu. Na moje pytanie, czy młodzi by nie pomogli lub nie podwieźli, dowiadywałem się, że młodzi są tak bardzo zapracowani i zajęci, że babcia nie ma nawet śmiałości zapytać, nie mówiąc już o tym, by poprosić. A nakazać to sprawa już niewyobrażalna.

Jakby zepchnięci na margines, jakby zblokowani wewnątrz, bojący się poprosić o coś dla siebie. Bo taka prośba wydałaby się dziwna, niezrozumiała, że babcia lub dziadek może jeszcze czegoś w życiu chcieć dla siebie.

Pomyślałem ze smutkiem, jak wychowaliśmy nasze dzieci. To przecież sprawdzian, egzamin. Wszystko, co najlepsze, ładowaliśmy w dzieci, naiwnie myśląc, żeby miały lepiej niż my. Nie nauczyliśmy ich od siebie wymagać ani nie pokazaliśmy, że można żyć, nie myśląc tylko o sobie. Konsumpcji nie ma miary, człowiek w swoim egoizmie jest nienasycony. Chrystus, utożsamiając się z drugim człowiekiem, bliźnim zainaugurował nowy etap w życiu ludzkości, abyśmy już więcej nie żyli tylko dla siebie. Chrystus zamknął definitywnie epokę ludzi żyjących dla siebie, a rozpoczął erę ludzi żyjących dla drugich ze względu na Boga. Żyć dla drugich to żyć naprawdę, żyć wyłącznie dla siebie to źle inwestować, to znaczy umierać.

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak mama uczyła nas dziesięciorga Bożych przykazań i przy „Czcij ojca swego i matkę swoją” dodawała starym zwyczajem: „abyś długo żył na ziemi i dobrze ci się powodziło”…

Dlatego nad Lednicę zabieram ojca Walentego, seniora naszego klasztoru poznańskiego. Jeden z młodszych współbraci, widząc, jak razem schodzimy po schodach, zapytał: „Inwestujemy w nieprzemijające?”. „Masz rację, dobrześ powiedział” — odparłem. I uświadomiłem sobie, że w zakonie te biblijne przykazania też obowiązują.

Patrząc na rzeszę osób starszych, uświadomiłem sobie, że starość nie jest czasem, który nabierze dopiero wartości później, albo że jest to wyłącznie czas czekania na śmierć. Dostrzegłem starość jako czas integralny, wartościowy sam w sobie. Jest to czas jesieni, a zatem czas zbierania owoców i cieszenia się zbiorami, czas syntezy i spełnienia, czas refleksji i modlitwy, czas nabierania zdrowego dystansu do samego siebie. Jest to czas żniwowania i zbiorów, czyli czas obdarowywania sobą i swoim doświadczeniem innych. Jednym słowem, czas mądrości, czyli widzenia wszystkiego w świetle przyczyn ostatecznych, to znaczy w świetle Boga i wieczności.

Kiedy patrzyłem na tę wspólnotę dojrzałych ludzi ochoczo podejmującą śpiewy i tańce tak samo, jak nasza kochana młodzież, pomyślałem o energii, która w nich drzemie, oraz o potencjale i sile, które trzeba jeszcze wyzwolić. Z tymi ludźmi można by góry przenosić, gdyby ich zespolić, podpowiedzieć sposób działania i skierować na jeden cel.

Kiedy po skończonym nabożeństwie stałem pod Rybą i patrzyłem przechodzącym w oczy, to ich spojrzenia wyrażały radość, chęć powrotu, nowy zapał.

Ci, którzy dotarli nad Lednicę, zostali jakby pasowani na rycerzy. Najstarszy był mężczyzna dobiegający za kilkanaście dni setki lat życia. Tych ponadosiemdziesięcioletnich też nie było mało. Wierzę, że Lednica nie tylko dla młodych, ale również dla seniorów stanie się zaczynem nowego życia, nowego spojrzenia i nowej nadziei. Rozprzestrzeniająca się coraz bardziej tyrania biologiczna może zostać zahamowana i zwyciężona pod warunkiem, że ludzie starsi nie zrezygnują ze swojej godności i z nową wizją samych siebie zadbają o swoje miejsce na tej ziemi. Nie może być tak, że rozbuchanemu młodzianowi przestraszony i zahukany staruszek schodzi z drogi, ustępuje miejsca i przeprasza, że jeszcze żyje. Jakkolwiek możliwa jest sytuacja odwrotna i najprawdopodobniej częsta w przeszłości, dzisiaj, kiedy kult młodości stał się powszechną modą i religią, izolacja i marginalizacja staruszków nie stanowi problemu. Nie mają dostępu do Internetu i najnowszych informacji, a zanim siądą do napisania listu i zaniosą go na pocztę, już jest po wszystkim.

Ludzie starsi muszą sami wypracować sposób bycia, komunikacji i modlitwy oraz nauczyć się takiej organizacji, aby nikt nie był skazany na samotność i bezradność czy zastraszenie. Lednica staje się również szkołą mądrej starości. Z dużym smutkiem i zażenowaniem odbierałem bezradne telefony i słuchałem zastraszonych staruszków bojących się zwrócić do młodych z prośbą o pomoc. Tak jak pomagamy dzieciom i młodzieży, tak jak pomagamy sobie samym, musimy pomyśleć o godnej starości. Może i dla mnie nadszedł czas, aby pomyśleć o tym problemie.

Zalęknieni staruszkowie – łączcie się
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...