Zazdrość

Bycie zazdrosnym jest wyborem postawy wobec bliźniego i wobec siebie, którą pielęgnujemy aż do uczynienia z niej naszej wady i naszego nieszczęścia.

Dobrze, że mam pisać o zazdrości jako jednym z grzechów głównych. Nie muszę się zatem mierzyć ze sformułowaniami mówiącymi o Bogu Zazdrosnym (np. Wj 20,5; 34,14) czy też ze słowami św. Pawła: „Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością” (2 Kor 11,2). Niemniej są one sygnałem, że można mówić zupełnie inaczej o zazdrości niż tylko jako o grzechu głównym.

Szatańska sztuka

Warto przypomnieć sobie, gdzie zazdrość pojawia się po raz pierwszy w historii relacji Boga i człowieka. Stało się to w raju, gdy Adam i Ewa pozazdrościli Bogu wiedzy. Przybrało to potem znacznie krwawsze konsekwencje, gdy Kain zabił Abla z zazdrości, a bracia Józefa z powodu zazdrości sprzedali go do Egiptu (por. Rz 37,11; Dz 7,9).
Czy więc zazdrość to kolejna sztuczka (właściwie: sztuka) szatańska?

Tak się wydaje, chociaż sam Bóg jest Bogiem Zazdrosnym, a przynajmniej tak Go przedstawiają autorzy biblijni, zwłaszcza Starego Testamentu. Skoro Bóg jest Zazdrosny, czy też tak jest postrzegany, to znaczy, że zazdrość może być czymś dobrym. Niemniej bardzo szybko trzeba dodać – właściwie wypowiedzieć to zdanie jednym tchem z poprzednim – że człowiek to zepsuł, zagarnął i skroił na miarę swojego egoizmu.

A może tylko Bóg jest prawdziwie Zazdrosny w całkowicie czystej Miłości?

Miłość nie zazdrości

Prawie niemożliwe jest wyobrażenie sobie czegoś pozytywnego zwią­zanego z zazdrością, ponieważ nasze skojarzenia i doświadczenia są absolutnie negatywne.
Zazdrość między kochającymi się małżonkami (czasem chorobliwa), która skutecznie zatruwa radość bycia razem i przysłania dobro miłości. Zazdrość w pracy skutkująca podziemną rywalizacją, a czasem zupełnie otwartym konfliktem i dyskredytowaniem innych. Zazdrość w społeczeństwie, gdzie tym, którym powodzi się, np. materialnie, zazdrości się wszystkiego: od opalenizny zdobytej na Dominikanie, aż po najnowszy model samochodu, który – zazdrość podpowiada – byłoby dobrze, żeby ktoś ukradł albo przynajmniej porysował.

Mądry Kohelet z właściwym sobie stoicyzmem i ze zdumiewającą ponadczasowością stwierdza: „Zobaczyłem też, że wszelki trud i wszelkie powodzenie w pracy rodzi u bliźniego zazdrość” (Koh 4,41).

Także w Kościele może być obecna zazdrość. Już św. Paweł zmagał się z rywalizacją i zazdrością (chociaż głównie o dary duchowe) w ukochanej korynckiej wspólnocie. Między twardymi słowami i upomnieniami, gorzkimi wyrzutami i ostrymi reprymendami, umieszcza Hymn o miłości, ponieważ „miłość nie zazdrości” (1 Kor 13,4).
O współczesnej formie zazdrości we wspólnocie bardzo celnie pisze chilijski teolog Segundo Galilea: „Również ciało apostolskie Kościoła cierpi na pokusę całego ciała społecznego: broni swojej przeciętności, ściąga w dół wszystko to, co się wybija, a przez to rzeczy te kwestionuje. Dzieje się tak również za pośrednictwem cynizmu w stosunku do pracowników, inicjatyw, apostołów, którzy chcą żyć w sposób radykalny ze względu na swoje powołanie do ewangelizacji. Cynizm jest subtelniejszym wyrazem zazdrości; jest jej najdoskonalszą przesłoną”.

Zazdrość ukryta za cynizmem podważa w Kościele gorliwość i dobre pragnienia. Nie pozwala rozwijać się temu, co ewangeliczne, a szydząc, zatruwa serca i sieje wątpliwości w podejmowaniu nowych inicjatyw.

Wszystko zaczyna się w sercu

Katechizm Kościoła Katolickiego umieszcza rozważania o zazdrości w kontekście dziesiątego przykazania i podaje następującą definicję:

Zazdrość jest wadą główną. Oznacza ona smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nadmierne pragnienie przywłaszczenia go sobie, nawet w sposób niewłaściwy. Zazdrość jest grzechem śmiertelnym, gdy życzy bliźniemu poważnego zła (KKK 2539).

Należy pamiętać, że wada ma w sobie pewną stałość i powtarzalność. Trudno mówić o grzechu zazdrości, kiedy zwykłe uczucia ukłują nas zazdrośnie na widok sukcesu znajomych czy posiadanych przez innych rzeczy. Wystarczy chwila zastanowienia odsuwająca tego typu myśli bądź zwykłe ucieszenie się cudzym dobrem.
W niedopuszczeniu jej do nas może pomóc rozum i mądrość „zstępująca z góry (…) czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy” (Jk 3,17). Tam, gdzie używamy rozumu i dana jest nam mądrość, zazdrość jako wada nie ma przystępu: „Nie pójdę też drogą zżerającej zazdrości, bo ona z Mądrością nie ma nic wspólnego” (Mdr 6,23). W pewnym sensie bycie zazdrosnym jest wyborem postawy wobec bliźniego i wobec siebie, którą pielęgnujemy aż do uczynienia z niej naszej wady i naszego nieszczęścia. Pielęgnuje się to w sercu i ukryciu, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tego typu zazdrość jest czymś wstydliwym, niewłaściwym. Na pytanie: „czy jestem zazdrosny?/?a?” większość zapytanych szybko od­powie: „nie, no skąd, ja?”.

Jezus mówi, że z wnętrza, z serca człowieka pochodzą złe myśli i zazdrość (por. Mk 7,20–23). Tak więc wszystko zaczyna się w sercu i tam jest teren walki. Rodzą się czasem w nim demony, które mogą zostać zniszczone poprzez myślenie i modlitwę. Myślenie, które może pomóc w dziękczynieniu za siebie, za to, co się otrzymało, za bliskich. Modlitwa wytrwała przynosi pokój i zaufanie.

Jeden z penitentów wyznał kiedyś pięknie, że musi w swoim sercu bronić innych ludzi przed samym sobą, przed swoimi myślami, ocenami, zazdrościami (użył liczby mnogiej!). Bronienie innych ludzi we własnym sercu to walka z samym sobą, to także forma miłości bliźniego.

Zespół Otella

„Zazdrość jest (…) odrzuceniem miłości. (…) Zazdrość często pochodzi z pychy” (KKK 2540). To sformułowanie umieszcza nas w samym sercu problemu zazdrości. Może ona niszczyć miłość, jest zagrożeniem zwłaszcza dla małżonków i oznaką braku zaufania. W skrajnej sytuacji bywa niebezpieczna. Literacką formę tego niebezpieczeństwa przedstawił Szekspir w dramacie Otello. Tytułowy bohater, dręczony chorobliwą zazdrością i nieufnością wobec żony, Desdemony, zabija ją i popełnia samobójstwo. Chorobliwa zazdrość podsycana jeszcze przez fałszywego przyjaciela doprowadza do tragedii. A ponieważ takie sytuacje zdarzały się i zdarzają w rzeczywistości, obłęd zazdrości nazwano w psychiatrii zespołem Otella, który najbardziej uwidacznia się w urojeniach niewierności małżeńskiej. Jeżeli ktoś jest chorobliwie zazdrosny, należy od niego uciekać, bo sami sobie z tym nie poradzimy.

W czyśćcu Dantego zazdrośnicy znajdują się w drugim kręgu. Siedzą oparci plecami o ścianę, otuleni płaszczami i mają powieki zszyte drutem! Powód? Zazdrość zaślepiła ich i dlatego w czyśćcu są pozbawieni wzroku. Skoro w czyśćcu, to znaczy, że przejściowo i z nadzieją na zobaczenie Pełni Dobroci i Miłości.

Zazdrość może zaślepić, może nie dopuszczać do siebie oznak dobra, czynić dobro niewidocznym. Ale może też wyostrzać wzrok na to, co złe, natomiast rozmywać to, co dobre.

Prosta radość z dobra

Niestety zazdrość ma wiele odsłon. „Z zazdrości rodzą się nienawiść, obmowa, oszczerstwo, radość z nieszczęścia bliźniego i przykrość z jego powodzenia” – pisał Grzegorz Wielki. Można dodać również gniew, który zazdrość umiejętnie podsyca, starając się nam wmówić, że to gniew słuszny i nic się za nim nie kryje. Zazdrość dopuszczona do serca wprowadza bezład i chaos. Wypatrywanie – nawet mimo słabnącego przez zazdrość wzroku – i nazywanie dobra, umiejętność dziękowania są pomocą w zwalczaniu zaślepiającej zazdrości

Zazdrość nie znosi miłości. Próbując pozbawić ją wolności, niszczy miłość, co w efekcie jest zwykle samozniszczeniem. Miłość natomiast może podcinać zazdrości podejrzliwe, oceniające i cyniczne spojrzenie prostą radością z dobra, które staje się udziałem drugiego człowieka.

Pojawiającą się zazdrość – zwłaszcza wobec najbliższych – można próbować zamienić na energię, która pobudza nas do większej troski, gorliwości, okazywania tego, że nam zależy na drugim. „Niech ujrzą ku swemu zawstydzeniu zazdrosną dbałość Twoją o lud” (Iz 26,11).

Zazdrość
Krzysztof Popławski OP

urodzony 5 października 1964 r. w Ostródzie – dominikanin, rekolekcjonista, misjonarz na Tajwanie i w Chinach, dwukrotny prowincjał polskich dominikanów (2006-2014), obecnie socjusz generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, mieszka w Rzymie, razem z...