Zbrodnia bez kary?

Zbrodnia bez kary?

Gesualdo da Venosa urodził się w 1560 roku w Neapolu, zmarł 8 września 1613. Zmarł w odosobnieniu, na zamku w Avellino. Był księciem Venosy, kompozytorem, lutnistą; żył i działał pod koniec renesansu, a może już u początku muzycznego baroku. Uczył się prawdopodobnie u Pomponio Nennego, a później udało mu się zebrać wokół siebie w Neapolu wielu ówczesnych kompozytorów włoskich. Łączyła go też przyjaźń z poetą Torquatem Tassem.

Wiadomo, że zabił swoją żonę Marię d’Avalos i jej kochanka, Fabrizia Carafę, w łóżku, in flagranti. Pod koniec swojego życia zapadł na chorobę psychiczną, z której się już nie wyleczył. „Zdaniem kronikarzy – pisze Gustaw HerlingGrudziński w opowiadaniu Madrygał żałobny – popełnił błąd, żeniąc się z kobietą tak piękną i pełną temperamentu, skoro naprawdę był zdolny tylko do jednej miłości: do Muzyki […] Bywało, że długimi okresami nie zaglądał nawet do małżeńskiej alkowy, gdy Maria – samotna i trawiona gniewem – słuchała dochodzących z »pracowni« dźwięków instrumentów i słów pieśni. Traktował ją jak narzędzie rzadkich »zachcianek« i dystrakcji seksualnych”.

Jego muzyka brzmi na przemian słodko i cierpko, błogo i jadowicie. Ta schizofrenia emocji jest niebezpieczna. Przenikliwa. Choćby madrygał Moro, lasso… Początek przewierca uszy zestawieniem akordów, które nie mogłyby stać tak blisko siebie, gdyby nie szaleństwo Gesualda. Dalej muzyka podąża za znaczeniem słów, nasycając je ekspresją dzikiej rozkoszy, niemożliwym napięciem, które nie chce się skończyć.

W tym samym roku co Moro, lasso… (1611) Gesualdo opublikował swoją najsłynniejszą sakralną kompozycję – Tenebrae Responsoria – poświęconą ostatnim chwilom Chrystusa. Znów niecierpliwe, gorzkie harmonie, szukające ujścia i rozwiązania. Znów rozpacz nie do opanowania, ale i fascynacja cierpieniem, śmiercią. Utonięcie w pięknie śmierci. Czy pisząc taką muzykę, można uzyskać odpuszczenie win?

Życie Gesualda, jego muzyka, fascynowały i wciąż fascynują. Igor Strawiński w 1960 roku napisał Monumentum pro Gesualdo di Venosa ad CD Annum, wykorzystując madrygał Beltà, poi che t’assenti z VI księgi. W 1995 roku Werner Herzog nakręcił quasidokument o tajemnicy życia Księcia z Venosy Death for Five Voices. W tym samym roku, na scenie Viener Staatsoper, odbyła się prapremiera opery Gesualdo Alfreda Schnittkego. Rok później, na zamówienie teatru w Kaiserslautern, operę o tym samym tytule napisał Franz Hummel. Wreszcie w 1998 roku odbyła się premiera opery Luci mie traditrici Salvatora Sciarrina.

Salvatore Sciarrino urodził się w 1947 roku. Jest autodydaktą, erudytą, muzykiemintelektualistą. Zaczął komponować w wieku 12 lat, w 1961 roku jego muzyka po raz pierwszy została wykonana publicznie podczas festiwalu nowej muzyki w Palermo. Dziś jest jednym z najczęściej wykonywanych i nagrywanych współczesnych kompozytorów (jedna z jego ostatnich oper – Da gelo a gelo – miała prawykonanie w Operze Paryskiej w 2006 roku w słynnej reżyserii Trishy Brown).

Pisze opery (m.in. Lohengrin, Macbeth), utwory wokalnoinstrumentalne (cudowny cykl pieśni Vanitas na głos, wiolonczelę i fortepian, natura morta in un atto, inscenizowany w mediolańskiej Piccola Scala), muzykę kameralną (z upodobaniem do instrumentów dętych), sonaty fortepianowe, niewiele utworów orkiestrowych (choćby Studi per l’intonazione del mare na kontralt, 4 flety, 4 saksofony, perkusję, orkiestrę 100 fletów i orkiestrę 100 saksofonów!). Duże znaczenie ma dla niego nauczanie (wykładał w kilku włoskich konserwatoriach, prowadzi kursy mistrzowskie), jest także autorem książek z zakresu teorii muzyki. Mieszka w maleńkiej Città di Castello w Umbrii.

„Muzyka Sciarrina – czytamy w katalogu festiwalu „Warszawska Jesień” – rozpoczyna się na granicy percepcji, skąd wyłania się cisza. Pusta przestrzeń oddycha, tworząc dramatyczne napięcie, a każde wydarzenie (nawet najmniejsze) wypełnia umysł słuchacza… Odnowienie percepcji jest celem Sciarrinowskiej «ekologii dźwięku». Kompozytor pozwala odbiorcy odkryć na nowo przestrzenie natury, codzienne hałasy, jak również cud głosu ludzkiego”. Tak, muzyka Sciarrina – a zwłaszcza jej wymiar akustyczny, słyszalny – działa mocno na psychikę. Odurza psychikę. Wprowadza w trans. Odmienia przyzwyczajenia. Trzeba wielkiego skupienia – wielkiej ciszy (wewnętrznej i zewnętrznej) – by jej sprostać.

Pierwsza scena opery Luci mie traditrici rozgrywa się rankiem, w ogrodzie. Książę (Il Malaspina) pokazuje Księżnej (La Malaspina) różę. Ostrzega ją przed ostrymi kolcami, ale ona chce dotknąć kwiatu. Dotyka i rani się. Książę mdleje na widok krwi. W drugiej scenie Książę, po odzyskaniu przytomności, rozmawia z Księżną o miłości. „Chi ama è ardito / Kto kocha, jest odważny”, mówi ona. „Chi ama teme / Kto kocha, boi się”, mówi on. Przysięgają sobie wieczną miłość. Rozmowie przysłuchuje się zakochany w Księżnej Służący (Servo).

W trzeciej scenie dochodzi do spotkania Księżnej z Gościem (L’Ospite). Z kochankiem. Jest noc, jesteśmy w ogrodzie. Wybucha gorące uczucie, namiętność nie do opanowania. W czwartej scenie jesteśmy znów w ogrodzie. Jest południe. Księżna rozmawia z kochankiem, znów słychać miłosny dialog („Przyrzekasz wierność? – Przyrzekam – Jestem twój, Pani – Jestem twoja, moje życie”). Ale tym razem świadkiem spotkania jest Służący, który nie potrafi opanować zazdrości i żalu i w następnej scenie odsłania przed Księciem bolesną prawdę. Ten każe Słudze śledzić Księżnę. Koniec pierwszego aktu. Cisza.

Libretto Sciarrino pisał sam, mając w pamięci tekst dramatu Il tradimento per l’onore (1664) Giacinta Andrei Cicogniniego, opowiadający – w niecałe sto lat po zdarzeniu! – o zbrodni popełnionej przez Gesualda.

Drugi akt rozpoczyna rozmowa małżonków. Zbliża się wieczór. Ukryte zostało wyjawione, wszystko jest już wiadome. „Twoja miłość została przerwana, więc jest niedoskonała”, mówi on. „Mówię o miłości teraz, która jest bez końca”, mówi ona. Ona czeka na śmierć, on każe jej myśleć o życiu. Znów przyrzekają sobie wieczną miłość.

Scena siódma dzieje się późnym wieczorem. Księżna haftuje na poduszce Księcia gałąź mirtu. On radzi jej, żeby był to cyprys („Cyprysowi i mirtowi dobrze razem”). „Zrobię niemożliwe możliwe”, mówi ona. „A ja możliwe niemożliwe”, mówi on.

Wreszcie scena ósma, ostatnia. Noc. Książę nie potrafi zaznać spokoju. „La vita è morte, e la morte è vita”, mówi. Księżna pyta Księcia, czy ją jeszcze kocha. On odpowiada, że bardziej, niż myśli. Księżna pyta, gdzie może dowieść swojej miłość. „Nel letto / W łóżku” – słychać w odpowiedzi. Idą do sypialni, ale Książę chce jeszcze zapalić pochodnię lub świecę, „znak wierności”. Wreszcie każe odsłonić zasłonę. Księżna boi się podejść bliżej. W łóżku, cały we krwi, leży jej martwy kochanek. „Twój jest ten kolec, chcę cię przebić”, mówi on i pozostaje sam na sam z wiecznym bólem („Obmyjcie mnie we krwi. O Boże, o Boże, zawsze będę już żył, cierpiąc”). Wszystko tonie w głuchej ciszy. Koniec.

6 października w kościele oo. dominikanów w Poznaniu – w drugim dniu Festiwalu „Nostalgia” – słynny The Hilliard Ensamble wykona Responsoria Gesualda. 10 października w Muzeum Narodowym w Poznaniu – na zakończenie festiwalu – odbędzie się polskie prawykonanie opery Salvatora Sciarrina. Koncert? Opera? Niemożliwe stanie się możliwe. Oby.

Zbrodnia bez kary?
Tomasz Cyz

urodzony w 1977 r. w Tarnowie) – polski publicysta literacki i muzyczny, eseista, współpracownik „Zeszytów Literackich” i „Didaskaliów”. Był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego....