Zbudź się, o śpiący

Zbudź się, o śpiący

Chrystus okazał się prawdziwym Panem snu i śmierci. Obudził córkę Jaira, wyrwał Łazarza z objęć otchłani. Tymi znakami zapowiedział największy cud w historii zbawienia: zmartwychwstanie. Potrzeba przebudzenia i ciągłego czuwania w świetle Nowego Testamentu nabierają szczególnych znaczeń. Chrześcijanin bowiem nie jest dzieckiem nocy i ciemności, lecz dzieckiem prawdziwej Światłości.

Sen starożytny

Wiele greckich, sumeryjsko–akadyjskich i babilońskich mitów opowiada o śniących i śpiących ludziach oraz bogach. Spał Enki — babiloński bóg powietrza — zanim z gliny stworzył człowieka (na początku zresztą ułomnego); cudownie śnili Gilgamesz (w jednej trzeciej człowiek) i jego towarzysz Enkidu, bohaterowie najstarszego eposu powstałego między Eufratem a Tygrysem. Pierwszy z nich miał widzenie mówiące o rychłej przyjaźni z Enkidu, silnym człowiekiem, dorównującym Gilgameszowi namiętnościami. Drugi zaś w trakcie sennej wizji usłyszał zapowiedź zbliżającej się śmierci. Proroctwo spełniło się po dwunastu dniach.

W greckich opowieściach sen był najczęściej karą za ziemskie, ludzkie przewinienia, za nieposłuszeństwo lub zdradę. Hera wielokrotnie zsyłała czarodziejski sen na kochanki Zeusa lub doświadczała je znacznie okrutniejszą w skutkach bezsennością. Znamienne, że obie kultury — mezopotamska i grecka — uznawały sen za przedsionek śmierci. W starożytnej Helladzie Hypnos i Tanatos to bracia bliźniacy, synowie Nocy. Tezę o śnie, jako zapowiedzi śmierci, potwierdza historia o poszukującym nieśmiertelności Gilgameszu. Bohater został wystawiony na ciężką próbę — miał nie spać przez kilka nocy, aby udowodnić, że pokonanie snu równoznaczne jest z przezwyciężeniem śmierci i osiągnięciem upragnionej nieśmiertelności. Przegrał pojedynek z naturą, zrozumiał, że nikt nie może przekroczyć praw boskich, a sen, podobnie jak śmierć, wpisuje się w skończoną egzystencję człowieka.

Śpiący ufa Jahwe

Motyw snu i śnienia występuje nie tylko w mitach i legendach starożytnej Mezopotamii i Grecji, ale również w Biblii. Można w niej odnaleźć wiele zbieżności ze wspomnianymi wyżej motywami, chociaż różni je jedna, podstawowa cecha: dawcą snu w Biblii jest jedyny i odwieczny Bóg. To On na początku czasów zapanował nad chaosem, oddzielając światłość od ciemności (Rdz 1,1–5) 1, On stworzył noc i dzień, wpisał w rytm życia człowieka chwile czuwania i odpoczynku. Właśnie dlatego podczas snu Bóg czasem przychodził, by mówić do człowieka.

Spokojny, bezpieczny sen dla starotestamentalnych autorów był znakiem Bożego błogosławieństwa. Przynosił strudzonemu Izraelicie zasłużony odpoczynek po dniu pełnym pracy: „Słodki jest sen robotnika, czy mało, czy dużo on zje, lecz bogacz mimo swej sytości nie ma spokojnego snu” (Koh 5,11). Brak spokojnego snu czy bezsenność uważano za konsekwencję uwikłania w sprawy świata; dotykała ona tych, którzy troszczyli się o swój majątek: „Bezsenność z powodu bogactwa wyczerpuje ciało, a troska o nie oddala sen” (Syr 31,1). Czasem pozbawiony spokoju nocnego odpoczynku bywał cierpiący grzesznik, człowiek błagający Boga o litość i zmiłowanie, proszący o ocalenie swej duszy, człowiek słaby, taki, który nie zasypia, ponieważ — jak sam mówi — „Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie moje skrapiam łzami” (Ps 6,7).

Śpiący całkowicie powierzał się opiece Bożej; sen był zatem znakiem zaufania Jahwe. Bożki tworzone przez ludzi — a za takie uważano bóstwa babilońskie — mogły opuścić człowieka, „zamyślić się”, „udać się w drogę”, a kiedy nie odpowiadały na prośby i wołania, sądzono, że śpią (1 Krl 18,27). Jahwe natomiast czuwał nad każdym krokiem człowieka:

On nie pozwoli zachwiać się twej nodze
ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże.
Oto nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem

Ps 121,3–4

Idealne zaufanie Bogu w czasie spoczynku symbolizuje sen Jezusa podczas burzy. Kiedy Jego uczniowie walczyli o przetrwanie, próbując opanować żywioł, Jezus „spał w tyle łodzi na wezgłowiu” (Mk 4,38). Apostołowie zbudzili Mistrza, prosząc, by uciszył burzę, Ten zaś zapytał ich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ufność Bogu — będąca również warunkiem wierności — polega na całkowitym zdaniu się na łaskę Najwyższego i przekonaniu, że nawet w obliczu największych niebezpieczeństw schronienie człowieka znajduje się właśnie w Nim. Jezus uczy zaufania Bogu, zachęcając jednocześnie, by słaby człowiek w czasie największych burz, życiowych doświadczeń, chwil wielkiego lęku, zbliżył się i przylgnął do Niego, trwał wspólnie z Nim w ciszy i pokoju, albowiem On, siedzący „na wezgłowiu łodzi”, czuwa nad człowiekiem.

Sen to dar pochodzący od Boga. Niejednokrotnie był czasem działania Stwórcy, wkraczania w historię zbawienia. Śpiącego bowiem uważano za osobę bezwolną, a moment nocnego odpoczynku za odpowiedni dla Bożego nawiedzenia. W takim śnie został pogrążony Adam, któremu Jahwe wyjął żebro, by stworzyć matkę rodzaju ludzkiego (Rdz 2,21–23); podobnie Abram, zaniepokojony przyszłością swojego rodu, został obdarzony głębokim snem, w którym przyszedł do niego Bóg, by zawrzeć ze swoim sługą przymierze:

A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. (…) A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia. (…) Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem

Rdz 15,12.17a.18a.

Badać nocne widzenia

Tajemniczą obecność i błogosławieństwo, obietnicę opieki i licznego potomstwa Stwórca objawił Jakubowi (Rdz 28,11–15), stojąc w jego śnie na szczycie wysokiej drabiny, sięgającej wierzchołkiem nieba; również strwożonego Józefa, męża Maryi, pocieszył w trakcie snu, wysyłając anioła z ważnym poselstwem (Mt 1,18–25). Takie sny były wyrazem łaskawości Boga, czyniły śniącego wybranym. Szczególnym jednak błogosławieństwem i Bożą opieką cieszyli się ci, którym Jahwe ofiarował dar tłumaczenia widzeń. Występują oni głównie w Starym Testamencie, ponieważ — co należy podkreślić — sny opisane w Nowym Testamencie nie mają charakteru alegorycznego, nie potrzebują wykładni, albowiem pouczają wprost. W natchnionych księgach Starego Testamentu człowiek, obdarzony łaską eksplikacji marzeń sennych, był często prorokiem:

Słuchajcie słów moich:
Jeśli jest u was prorok,
objawię mu się przez widzenia,
w snach będę mówił do niego

Lb 12,6

Stary Testament odnosi się do snów również w sposób krytyczny. Istniała bowiem płynna granica między tym, co było snem danym od Jahwe, a tym, co tylko czczym widzeniem, niewartym uwagi. Pisma Starego Testamentu niejednokrotnie ostrzegały zbytnio ufających snom, które mogły być również sferą działania demonów. Syrach poucza:

Mąż głupi miewa sny czcze i zwodnicze nadzieje,
a marzenia senne uskrzydlają bezrozumnych.
Podobny do chwytającego cień i goniącego wiatr
jest ten, kto się opiera na marzeniach sennych.
Marzenia senne podobne są do obrazów w zwierciadle,
naprzeciw oblicza — odbicie oblicza.
(…)
Wróżbiarstwo, przepowiednie z lotu ptaków i marzenia senne są bez wartości,
jak urojenia, które tworzy serce rodzącej.
Poza wypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako nawiedzenie,
nie przykładaj do nich serca

Syr 34,1–3.5–6

Bóg Starego Testamentu nakazywał bardzo dokładne badanie marzeń sennych. Jahwe — jeśli chciał — objawiał przez nie swoje słowa i wolę, pocieszał i zapewniał o opiece, ale zanim człowiek przystąpił do jakiejkolwiek wykładni nocnych widzeń, musiał rozeznać ich pochodzenie. Jeśli tego nie uczynił, zasługiwał na miano niewiernego głupca chwytającego wiatr.

Stwórca ostrzegał przed fałszywymi prorokami opowiadającymi profetyczne sny. Podstępni i kłamliwi bezprawnie wkraczali w kompetencje Najwyższego, zapominając, że mówienie o przyszłości należy tylko do Niego, jest łaską i darem, znakiem błogosławieństwa i wybrania. Takim prorokom groziła kara (Pwt 13,6; Jr 23,25–32), gdyż działalność ich nie różniła się niczym od egipskich i babilońskich wróżbitów, służących potępianym przez Prawo bożkom. Natomiast brak obecności Boga w snach poczytywano za rodzaj opuszczenia przez Jahwe. Świadectwem tego niech będzie historia Saula, który „radził się Pana, lecz Pan mu nie odpowiadał ani przez sny, ani przez urim [święte losy, przechowywane u arcykapłana], ani przez proroków” (1 Sm 28,6). Wywołany przez wróżkę z Endor duch Samuela pouczył Saula, mówiąc: „Dlaczego więc pytasz mnie, skoro Pan odstąpił cię i stał się twoim wrogiem” (1 Sm 28,16).

Osobą, którą sny doprowadziły najpierw do poniżenia, a następnie do wywyższenia, był Józef, potomek Jakuba. Jako siedemnastoletni chłopiec miał dwa widzenia, które wzbudziły zazdrość w jego braciach. W pierwszym widział siebie wiążącego wspólnie z rodzeństwem snopy na polu. Snop Józefa wyszedł na środek, a należące do jego braci pokłoniły się mu. W drugim ujrzał słońce, księżyc i gwiazdy oddające mu pokłon. Skarcony przez ojca, a przez rodzeństwo skazany na śmierć, cudownie ocalony przez Madianitów, a następnie sprzedany przez nich jako niewolnik, Józef trafił do Egiptu (Rdz 37,5–36). Najpierw służył u Putyfara, lecz fałszywe oskarżenie sprawiło, iż znalazł się w więzieniu. Tam spotkał podczaszego i przełożonego nadwornych piekarzy, uwięzionych przez faraona. Obaj mieli tej samej nocy sny. Jedyną osobą, która je zrozumiała, był Józef. Podczaszemu przepowiedział rychłe uwolnienie i powrót do łask władcy, a nadwornemu piekarzowi śmierć z rąk faraona. Stało się tak, jak rzekł.

Przypomniano sobie o Józefie, gdy żaden z wróżbitów i mędrców egipskich nie umiał objaśnić snu władcy. Wówczas przywołano go, ten zaś z pomocą Bożą wyjaśnił („nie ja, lecz Bóg da pomyślną odpowiedź” — Rdz 41,16b), iż siedem tłustych krów pożartych przez chude i biedne krowy oraz siedem dorodnych kłosów pochłoniętych przez puste kłosy oznacza nadejście najpierw siedmiu lat obfitości, urodzaju, a następnie siedmiu lat głodu. Zachwycony faraon rzekł: „Skoro Bóg dał ci poznać to wszystko, nie ma nikogo, kto by ci dorównał rozsądkiem i mądrością” (Rdz 41,39). Józef zgodnie z przepowiednią został wywyższony, a już wkrótce mieli mu się pokłonić jego bracia, sprowadzeni do Egiptu przez głód i suszę… (historia Józefa — por. Rdz 37,5–36.39–45).

W postawie Józefa należy zwrócić uwagę na fakt, iż traktował on sny jako przejaw tylko Bożego działania, łaskę zaś ich wyjaśniania uważał za szczególny, pochodzący wyłącznie od Jahwe, przywilej.

Tezę tę potwierdza historia Daniela tłumaczącego sen Nabuchodonozora o rozpadającym się posągu, symbolizującym zagładę królestwa babilońskiego. Prorok jednak został wystawiony na jeszcze większą próbę niż Józef. Miał najpierw opowiedzieć widzenie króla babilońskiego (zadania tego nie wykonał żaden z wróżbitów, magów, astrologów i mędrców pogańskich), a następnie wyłożyć jego treść. Daniel — podobnie jak poprzedni bohater — z całą mocą podkreślił, iż łaska rozumienia snów pochodzi wyłącznie od Boga, a skoro „wielki Bóg wyjawił królowi, co nastąpi później; prawdziwy jest sen, a jego wyjaśnienie pewne” (Dn 2,45). Daniel został wywyższony przez Nabuchodonozora, który upadł na twarz przed prorokiem i oddał mu pokłon (Dn 2,46).

„…ale ciało słabe”

Sen mógł być również wyrazem ludzkiej słabości. Ten, który nawiedził uczniów w Getsemani, udowodnił, że apostołowie nie rozumieli sensu nadchodzących wydarzeń. Pozostawieni przez Jezusa w nocnej ciszy ogrodu, zostali pouczeni przez Mistrza udającego się na modlitwę pełną trwogi konania: „Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!” (Mt 26,38b; też: Mk 14,34b). Uczniowie jednak zasnęli. Jezus obudził ich słowami: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41; Mk 14,38). Zobaczywszy jednak powtórnie, że śpią, zostawił apostołów i odszedł, aby się modlić (Mt 26,43–44). Rozumiał bowiem ludzką słabość, skłonność do ulegania pokusom. W taki sposób urzeczywistniło się całkowite, bezwzględne osamotnienie Jezusa w obliczu nadchodzącej śmierci, osamotnienie wypełnione pełną pokory modlitwą i lękiem przed śmiercią.

Sen jest wielokrotnie metaforą, obrazem śmierci, tak cielesnej, jak i duchowej. Dlatego Chrystus wołał: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie (…). By niespodziewanie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” (Mk 13,35– –36). Czuwajcie! W rozkazie tym Jezus zawarł potrzebę ciągłego oczekiwania na Jego przyjście, na Jego powrót, trwania w Nim i przy Nim, uwagi na Bożą obecność, gotowości przyjęcia Chrystusa w każdym momencie swojego życia. On przyjdzie niespodziewanie. Zapomniały o tym głupie panny. Zasnęły, nie spodziewając się, że Oblubieniec może przyjść w każdej chwili. Drzwi domu weselnego zamknęły się przed nimi bezpowrotnie. Mądre panny, oczekując pana młodego, czuwały z pełną gotowości miłością (Mt 25,1–13). Ostrzegając, pouczając i rozkazując, Jezus mówił z uporem: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny!” (Mt 25,13). Mówił do wszystkich. Słowa Mistrza potwierdza święty Paweł, nauczając:

Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi! Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy są pijani. My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia

1 Tes 5,4–6

Zbudzeni przez Pana

Chrystus okazał się prawdziwym Panem snu i śmierci. Obudził córkę Jaira (Mt 9,23–26; Mk 5,35–43; Łk 8,49–56), wyrwał Łazarza z objęć otchłani (J 11,1–44). Tymi znakami zapowiedział największy cud w historii zbawienia: zmartwychwstanie. Potrzeba przebudzenia i ciągłego czuwania w świetle Nowego Testamentu nabierają szczególnych znaczeń. Chrześcijanin bowiem nie jest dzieckiem nocy i ciemności (Ef 5,8), lecz dzieckiem prawdziwej Światłości, postępującym sprawiedliwie, badającym swoje serce i czyny, sprawdzającym, czy są one miłe Panu. Powołany do kontemplowania Jego Miłości i Tajemnicy, chrześcijanin musi być gotowy na przyjście Jezusa, musi być człowiekiem oczekiwania, pełnym nadziei na powrót Pana.

Bóg jest obecny w każdym momencie życia człowieka. Jako najlepszy Dawca ofiaruje swojemu stworzeniu noc i dzień, czas odpoczynku i działania. Ostrzega swój lud przed niebezpieczeństwami wynikającymi ze zbytniej ufności, pokładanej w snach czy w tłumaczących je fałszywych wróżbitach. Chce również pokazać, że sen może stać się narzędziem Jego działania, objawienia Jego woli, mocy, uznania Jego wyższości. Tych, których kocha, obdarza swoim błogosławieństwem, nawet we śnie, bo wszelka pomyślność pochodzi tylko od Boga (Ps 127,2), a Jego nieustanna opieka jest gwarancją bezpiecznego, spokojnego snu (Ps 4,9).

Bóg wreszcie daje ludziom swego Syna, Syn zaś poucza, że człowiek jest powołany do ciągłego czuwania, do gotowości na przyjście Oblubieńca, do wewnętrznego, duchowego przebudzenia, do życia w prawdziwej światłości. Chrystus przychodzi, aby obudzić człowieka ze snu. Jeśli więc jeszcze śpisz, „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5,14).

1Por.: Biblia Tysiąclecia, Poznań — Warszawa 1980. Wszystkie cytaty biblijne w tym tłumaczeniu Pisma Świętego.

Zbudź się, o śpiący
Ewa Madeyska

urodzona w 1971 r. – absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, doktor nauk humanistycznych, literaturoznawczyni, pisarka, dramatopisarka, scenarzystka, redaktorka, wykładowczyni twórczego pisania. Absolwentka...