Żegnaj, Marto!
fot. oleg ivanov

Żegnaj, Marto!

Życie w ciągłym rozdarciu jest męczące i niszczące. Odbiera radość cieszenia się zwykłymi codziennymi sprawami. I można skończyć jak indyk. Ale to nie będzie tekst o drobiu.

Mam już tyle lat, że bez naciągania mogę się powołać na doświadczenie życiowe. Dorosłe dzieci za chwilę wyfruną z domu. Jeszcze je zapędzam do rodzinnego obiadu czy niedzielnego śniadania, ale prawda jest taka, że coraz rzadziej udaje nam się usiąść razem przy jednym stole. Czasem mi żal, że to już, że tak przeleciało, i z coraz większą nostalgią wspominam chwile, gdy dzieci były małe. Cieszyłam się ich dzieciństwem, odkrywaniem świata, czasem, który mogłam im poświęcać, ale były też takie chwile, gdy czekałam na ich samodzielność: na dzień, kiedy same się wieczorem wykąpią, umyją zęby, ubiorą, zasną, najedzą, zostaną w domu. To wszystko, na co czekałam, przyszło szybciej, niż bym chciała. Ale o tym wiem dopiero teraz.

W potrzasku

Zostało Ci jeszcze 92% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się