Żer, żerowisko i komercha

Żer, żerowisko i komercha

Wypracowane przez wieki skarby kultury chrześcijańskiej są coraz częściej zupełnie bezkarnie wykorzystywane jako chwyty marketingowe. Podpieranie treści, bezbożnych i grzesznych lub najzwyczajniej pustych, treściami chrześcijańskimi stało się nagminną praktyką i nadużyciem. Pustka kultury konsumpcyjnej i jej zachłanność wyciągają łapy po nie swoje, po dobra kulturowe stworzone w chrześcijańskim świecie i przez chrześcijan. Nadają im najczęściej odmienne znaczenie i dopuszczają się redukcji. Chrześcijanie jak milczące krowy godzą się na to bez protestu, okazując daleko idącą „tolerancję” i zrozumienie, no bo muszą być nowocześ­ni.

O cóż zatem chodzi?

Chodzi o wizerunek Kościoła i kultury chrześcijańskiej w świadomości społecznej. O zamazywanie granic, o nieprzestrzeganie prawa własności, które zawsze jest obroną godności i integralności osoby. Chodzi o redukcję pełni znaczeniowej wartości religijnych do poziomu „komerchy”.

Przykład. Plakat reklamowy: wieża katedry w Kolonii, piękna dziewczyna i samochód. W sumie chodzi o samochód i zachętę do jego kupna. Wieża katedry ma symbolizować wzniosłość, solidność produktu wsparte dla pewności i obezwładnienia klienta uroczą i uśmiechniętą dziewczyną.

Inny przykład to rozbrzmiewające w centrach i galeriach handlowych już od początku grudnia kolędy – skarb i perły naszej literatury i kultury – co ma na celu tworzenie dobrego, przytulnego nastroju sprzyjającego dokonywaniu zakupów, wykreowaniu narkotycznej i magicznej atmo­sfery uwodzącej klienta. To, co służyło dojściu do Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego i adoracji Dzieciątka, ma służyć i tworzyć atmosferę handlu i targowiska.

Podczas kiedy bezbożni kradną nasze produkty, nasze dziedzictwo, nasz dorobek, aby za pomocą dowolnie spreparowanych fragmentów budować swoją konstrukcję – my milczymy.

Co zatem robić? Czy jest ratunek? Czy mamy stanąć i protestować? Przecież markety nadal będą robiły swoje i nic ich nie powstrzyma przed tym procederem. Ale z naszej strony, ze strony ludzi wiary, powinien się pojawić stanowczy protest. Nie dlatego, żeby im przeszkodzić, ale dlatego, by uratować swoją tożsamość, swoją wiarę. Nie jest bowiem najgorsze to, co człowiek robi, nawet jeśli grzeszy – o wiele ważniejsze jest to, co on z tym potem zrobi. Przyzna się, zreflektuje, zastanowi, żałuje, przeprosi, naprawi. Jeśli uda się pod opiekę prawdy, prawda go wyzwoli, jeśli zacznie się tłumaczyć, usprawiedliwiać, kombinować, rozcieńczać, traci autentyzm, tożsamość, twarz i oblicze. Człowiek bowiem jest jedynym stworzeniem, które ma stosunek do samego siebie. I właśnie on jest miarą naszego człowieczeństwa. Przecież w czasie rachunku sumienia i ża­lu za grzechy odbudowuje się nasze człowieczeństwo.

Chrystusowy Kościół jest uniwersalny, czyli powszechny. Należy do nas wszystkich. Drzwi do niego są stale otwarte, aby zawsze można było wejść i wyjść. Wejść na adorację, modlitwę, spotkanie. Ale wejść przez nie może również złodziej. Chrystusowe Kościoły są pełne Chrystusa, który tam przebywa pod postacią Najświętszego Sakramentu. Chrystusowe Kościoły są pełne Jego obecności. I to, że są profanowane, nie tyle szkodzi Chrystusowi, ile nam, którzy się z tym godzimy. „Ryzyko zawodowe” bycia Panem Jezusem polega m.in. na tym, że profanacja jest w nie wkalkulowana. Ale nasza zgoda szkodzi najbardziej nam. Tylko czytelny protest może nas uratować. W ten sposób ocalamy siebie. Swoją tożsamość i swoją godność.

Sam Pan Jezus powiedział, że zło na świecie będzie, ale biada temu, przez kogo ono przychodzi. I lepiej, aby nie przechodziło przez nas.

Przypominam sobie jeszcze czasy peerelki, kiedy to powoli odważaliśmy się nie chodzić na wybory, coraz bardziej świadomi niemoralności i przymusowości tego czynu. Niektórzy, bojąc się jeszcze, chociaż im już nic nie groziło, mówili: „Chyba pójdę zagłosować, no bo to i tak niczego nie zmieni”. Wtedy odpowiadałem, że świata ani Polski może natychmiast nie zmieni, ale ciebie zmieni i tobie zaszkodzi.

Musimy się nauczyć protestować, sprze­ciwiać, wypowiadać, to warunek życia auten­tycznego. Musimy bardziej poznać siebie i swoją chrześcijańską kulturę, aby jej bronić. I dlatego tak ważna jest szkoła Jana Pawła II ucząca nas wyzbywać się lęku i otwierać drzwi Chrystusowi.

Niech dorobek chrześcijańskiej kultury, chrześcijańskiego świata będzie nadal dorobkiem ludzkości, ale w sposób godny. Niech nasze kościoły, ich wnętrza, przedmioty kultu i wytwory kultury duchowej i materialnej służą nadal wprowadzeniu w Tajemnicę i jej adoracji. Niech otwierają nas na transcendencję Boga i człowieka, a nie zamykają się w świecie komerchy, która z dorobku chrześcijańskiej kultury adorującej Boga czyni swój obraz i swoje podobieństwo, adorując mamonę. Nie możemy jak naiwni cieszyć się, że ktoś wybiórczo skorzystał z naszego, ale musimy być zazdrośni, jak oblubieńcy, że ktoś wyciągnął łapy po nie swoje.

Żer, żerowisko i komercha
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...