Żółw i kogut
fot. agata create

Jeśli chcemy być radykalni w swoim chrześcijaństwie, musimy znaleźć prawdę o nas samych, przyjąć ją i w takiej prawdzie zapytać Boga, dokąd mamy pójść.

Wokół tak płasko, jakby w tym miejscu wymyślono kiedyś kształt ziemi. Dookoła tylko winnice i niekończące się pola kukurydzy. Wśród żółtozłocistych kolb wyrastają rzymskie kolumny. Niekończące się pola rzymskich kolumn. Kiedyś, po Rzymie, Mediolanie i Kapui, czwarte miasto Imperium. Dzisiaj liche, kilkutysięczne miasteczko. Akwileja. Jeśli szukać chrześcijańskich źródeł i początków, to adres, pod który koniecznie trzeba uderzyć. Ten adres to pierwsza chrześcijańska bazylika z prawdziwego zdarzenia, z IV wieku, a raczej jej posadzka, więc od razu pozycja dla poszukiwań właściwa, bo tylko z pochyloną głową, pokornie można tu coś znaleźć. Pod stopami zaś cudna, największa w zachodnim świecie, mozaika. Z takimi perłami jak choćby langusta na palmie. Jest tam też scena walki, która rozgrywa się między kogutem i żółwiem – jedno z najstarszych chrześcijańskich wyobrażeń radykalizmu wiary. Po której stronie w pierwszym odruchu chciałoby się stanąć? Dobry, łagodny, nikomu niewadzący żółw? A może pyskaty, zadziorny kogut? Który z nich lepiej opisuje chrześcijańską stronę w walce dobra ze złem?

Radykalne czasy?

Zostało Ci jeszcze 91% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się