Zrozumieć znaki

Zrozumieć znaki

Jak najwięcej uwagi należy zatem poświęcić liturgii, bo ona „jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc”.

Wejście

Za każdym jednak razem, kiedy kapłan wchodzi do kościoła, aby przewodniczyć celebrowaniu Eucharystii, przedstawia on samego Chrystusa, który jest obecny „w osobie odprawiającego, gdyż Ten sam, który kiedyś ofiarował się na krzyżu, obecnie ofiaruje się przez posługę kapłanów” (soborowa Konstytucja o Liturgii nr 7). Same gesty: śpiew, wspólna postawa ciała, powstanie na przywitanie celebransa są już znakami tego, że jesteśmy jako Kościół nosicielami obecności Zmartwychwstałego. On jest już obecny wśród nas i poprzez nas. (TK)

Ucałowanie ołtarza

Przeszedłszy pośród wiernych, celebrans podchodzi do ołtarza, całuje go i oddaje mu hołd. Jest to jego pierwszy gest, zanim jeszcze zwróci się do wiernych jakimś słowem. Dlaczego? Ponieważ ten ołtarz, sarkofag męczenników w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich, będący przypomnieniem ofiary, którą złożyli z życia oczekujący zmartwychwstania — jest równocześnie znakiem Chrystusa i dziękczynnej ofiary, którą złożymy. (JML)

Pocałunek ołtarza składany przez kapłana w imieniu całej wspólnoty jest wprowadzeniem w spotkanie Oblubieńca z Ludem, który jest uznany przez Pana za Jego Oblubienicę. Eucharystia to Pieśń nad pieśniami, miłość ponad wszelkie miłości, zjednoczenie ponad każdą jedność, spotkanie nieporównywalne z żadnym innym. (WJ)

Znak krzyża

Czyniąc znak krzyża na rozpoczęcie Mszy, odwołujemy się do krzyża naszego Pana. To znaczy przypominamy sobie i innym, że Syn Boży jest nam wierny i że to On sam, a my razem z Nim rozpoczynamy spełniać modlitwę całego stworzenia o obecność Boga w stworzeniu. Tu i teraz. Znakiem krzyża jednoczymy niebo z ziemią, widzialne z niewidzialnym. Przeszłość wprowadzamy w teraźniejszość i wyprowadzamy w przyszłość. (WO)

Czynimy znak krzyża, wypowiadając imiona Boga. Pryska anonimowość. Stajemy bowiem w obliczu kochającego nas Ojca, który daje nam się poznać przez swego Syna, a miłość i poznanie jest możliwe dzięki zamieszkującemu w nas Duchowi. (WJ)

Czyniąc znak krzyża, wzywamy imienia Trójcy Świętej. To w imię Trójcy jesteśmy zebrani, bo w tym imieniu zostaliśmy ochrzczeni. Odwołujemy się do chrztu, on bowiem uzdalnia nas do uczestnictwa w Eucharystii, przypominamy sobie, że jesteśmy przeznaczeni dla Ojca, zbawieni przez Chrystusa i obdarzeni uświęceniem Ducha. Przypominamy sobie, że od Boga wszystko wypływa i wszystko doń zmierza, że to nie my wybraliśmy sobie chrześcijaństwo, ale że to Bóg nas wybrał, byśmy byli chrześcijanami. Sprawiła to łaska, a nie nasze czy naszych rodziców decyzje. (TK)

Pan z wami

Początek Mszy. Pierwsze słowa uprzytamniają nam, że Bóg jest z nami. Pan jest z nami. Jednocześnie uprzytamniamy sobie, jak jesteśmy bezradni wobec tak wielkiej miłości. Jesteśmy bezradni z naszej winy. Tu jednak odzyskujemy naszą godność, godność człowieka odpowiedzialnego za swoje myśli, słowa uczynki i zaniedbania. (WO)

„Pan z Wami” — to wyznanie tego, co najistotniejsze w Objawieniu, to stwierdzenie, że sam Bóg decyduje się uczynić sobie mieszkanie pośród swego ludu, to odnowienie, w dziękczynieniu i nadziei, przymierza zawartego przez Mojżesza, jak to uczynił Anioł Gabriel, zwróciwszy się do Maryi w momencie zwiastowania: „Zdrowaś, Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą”. (JML)

Sam Bóg, nasz Zbawiciel, uznaje zgromadzonych w kościele za swoich. Oznajmia przez kapłana, że jest tu obecny dla wszystkich, również dla tych, których gotowi bylibyśmy stąd wyprosić. (WJ)

Odpowiedź „I z duchem twoim” jest odwołaniem się do szczególnej roli, którą spełnia kapłan w zgromadzeniu eucharystycznym. Jest on — jak go nazywa Chryzostom — „wspólnym ojcem i nauczycielem”, reprezentuje w zgromadzeniu Chrystusa, działa in persona Christi. Dzieje się tak nie dlatego, że jest on lepszy od innych, święty i pobożny, ale dlatego, że działa przez niego Duch Święty, ten sam Duch, który spoczął na nim w dniu święceń i używa go jako narzędzia Bożej miłości — niegodnego, ale prawdziwego narzędzia. (TK)

Akt pokuty

Zanim człowiek zacznie prosić o przebaczenie, powinien sobie uświadomić, że Bóg nigdy się na niego nie pogniewał. Nigdy nikogo nie odepchnął. Nikogo nie odrzucił. Potwierdzeniem tego jest Eucharystia. Jezus przelewa swoją krew na odpuszczenie grzechów. To znaczy, że nie szczędzi starań, aby każdego ocalić. Nie tylko każdego, ale wszystko, co jest stworzone. (…) Jezus, wzywając nas do stanięcia przed Bogiem w szczerości sumienia, pragnie odwiązać nas od dotychczasowego sposobu myślenia. Przede wszystkim myślenia! Jezus pragnie nas pojednać ze sobą, aby niesmak, wyrzuty sumienia, ubolewanie nad słabościami i winą nie zaciemniały naszych umysłów i nie zamulały naszych uszu. (WO)

Najważniejsze jest samo wezwanie do nawrócenia. Bardziej niż o systematyczny rachunek sumienia — w danym momencie zupełnie nie na miejscu — chodzi o to, by prosić Boga o łaskę uznania własnej grzeszności i żalu z tego powodu. Następuje chwila ciszy, aby każdy, wraz z innymi, mógł stanąć przed obliczem Boga i błagać Go: „Panie, przynoszę Ci moje życie, Ty je znasz. Daj mi odczuć smutek z tego powodu, że tak mało Cię kocham i że nie kocham mego bliźniego tak, jak Ty mi nakazałeś. Daj mi cierpieć z tej przyczyny, że nie dość żyję Tobą. Otwórz moje zamknięte serce. Pozwól mi odkryć i ocenić mój grzech. Zamiast zatwardziałego serca, które posiadam, daj mi serce bolejące i skruszone z powodu zła, które uczyniłem przeciw Tobie”. (JML)

Chodzi o odkrycie, że jesteśmy popękanym naczyniem, w które Bóg chce wlać swój drogocenny napój. Zanim to nastąpi, naczynie musi zostać uszczelnione i wytarte z kurzu. Taką właśnie funkcję we Mszy świętej pełni akt skruchy. (WJ)

Bóg się mną nie brzydzi! Nie udaje, że nie widzi we mnie zła, ale mnie przemienia, bo jest większy od mojej słabości. Nie mówi mi: nic się nie stało, właściwie to nie jesteś winien. Mówi: zgrzeszyłeś, ale ja Cię nie potępiam, idź i nie grzesz więcej. Nie udaje, że nie ma mojej grzeszności, nie zakrywa jej zasłoną, ale odkrywa po to, by uleczyć. Czy w głębi serca nie pragniemy tego, by ktoś poznał całą prawdę o naszej mizerności i nas nie odrzucił? To właśnie czyni Bóg w Chrystusie i to wyznaję podczas aktu pokuty. (TK)

Chwała

Składajmy Mu przeto ustawiczne dzięki, niechaj to poprzedza i słowa, i czyny nasze. Składajmy Mu dzięki nie tylko za dobrodziejstwa względem nas, ale i względem innych; w ten sposób bowiem będzie w stanie i zawiść usunąć, i miłość zachować, i ją rozszerzać. Nie będziesz mógł bowiem nadal zazdrościć tym, za których Panu dzięki zanosisz. (św. Jan Chryzostom)

Bóg spokojnie poradziłby sobie bez naszej czci. Nie jest bowiem monarchą łasym na lizusowskie pienia. My jednak bez uwielbienia Boga stajemy się ubożsi. Adoracja wprowadza nas w bardzo specyficzną sytuację, kiedy to możemy uwolnić się od nieustannej licytacji, kto z nas jest ważniejszy, bardziej czcigodny, zasłużony, dostojny. (WJ)

W trzeźwej i powściągliwej liturgii rzymskiej jest to jeden z nielicznych tak emocjonalnych tekstów. Modlący się nim człowiek jest jak zakochany, który próbuje oddać swoją miłość poprzez różne słowa i nie znajduje właściwego. Ostatecznie bowiem powodem uwielbienia i dziękczynienia nie jest żadne konkretne dobrodziejstwo, ocalenie ani poczucie wewnętrznego spokoju — nic, co Bóg mógłby dla mnie zdziałać. „Dzięki Ci składamy”. Dlaczego? „Bo wielka jest chwała Twoja”. Dziękujemy Bogu za to, że jest Bogiem! Hymn jest czystym uwielbieniem, pozostawiającym na boku wszystkie Boże dobrodziejstwa. Wszystkie one bowiem bledną przy tym, że On po prostu JEST Bogiem, Świętym, Najwyższym, Panem; Ojcem, Synem i Duchem Świętym. (TK)

Kolekta

Słuchając w skupieniu tej wstępnej modlitwy, czy to śpiewanej, czy też recytowanej, i łącząc się ze słowami, które kapłan wypowiada w imieniu nas wszystkich, niechaj każdy ze zgromadzonych pomyśli w prawdzie: „Tymi słowami, które wypowiada kapłan, ja sam modlę się w imieniu Kościoła, w moim zaś imieniu modli się Kościół”. (JML)

Wezwanie wypowiedziane przez kapłana: „Módlmy się”, jest zaproszeniem do włączenia się w wielki hymn uwielbienia, przebłagania i prośby, który rozbrzmiewa echem wypełniającym wieki. Nie jesteśmy sami — ogarnia nas tajemnica miłości, w której uczestniczyło przed nami i wciąż jest w niej obecnych wielu naszych braci i sióstr z bardzo odległej i niedalekiej przeszłości. Po wezwaniu przewodniczącego liturgii zapada milczenie. Jest to przestrzeń dla osobistego odnalezienia się w tym wielkim Słowie–Oracji, które nas zagarnia. Uczestnictwo ma się teraz wyrazić w zaangażowaniu poprzez przebudzenie własnego serca. Ma ono zacząć bić w harmonii z innymi. Chcąc włączyć się z pożytkiem w modlitwę Kościoła, musimy w samotności stanąć przed Bogiem, aby tak jak potrafimy, wypowiedzieć wobec Niego naszą miłość, wiarę, pragnienia. Jest to czas na wzbudzenie intencji — przedstawienie Panu osób, spraw, które chcemy oddać w Jego ręce. (WJ)

Ryt kolekty kończy zgromadzenie, potwierdzając modlitwę celebransa słowem AMEN. To hebrajskie słowo popularnie tłumaczone jako „niech tak się stanie” jest niejako pieczęcią i podpisem zgromadzenia pod modlitwą wypowiedzianą głośno. Modlitwa ta zawsze prosi o jedno: o świętość członków Kościoła, w takim czy innym jej aspekcie. Warto zwrócić uwagę, na co się zgadzamy, mówiąc Amen. Pan potraktuje moje zapewnienie poważnie i zrobi wszystko, by uczynić mnie świętym. (TK)

Słowo Boże

Po czytaniu Biblii lektor mówi nam, oznajmia, przypomina — oto słowo Boże, oto słowo Pańskie! Podobnie jak po podniesieniu chleba i kielicha — oto wielka tajemnica wiary. Nawet więcej. Słyszymy słowa podobne do tych, które wypowiada się nad chlebem i winem — to jest Ciało moje, to jest kielich Krwi mojej. Tak Syn Boży zbawia ludzką mowę, pozwalając być tym, czym powinna być mowa. Ożywieniem tego, co martwe. Mowa powinna, jak formuła zaklęcia, pomnażać życie i chronić przed śmiercią. (WO)

Jeśli mi zechcecie prawdziwie odpowiedzieć, to musicie rzec, że słowo Boże nie jest czymś mniejszym niż Jego Ciało. I dlatego też taką samą troską otaczamy Ciało, gdy nam zostaje podane, aby nawet cząstka jego nie upadła na ziemię z rąk naszych, jaką otaczamy słowo Boże, aby gdy cokolwiek innego myślimy albo mówimy, ono nie wypadło z serc naszych. (św. Cezary z Arles)

Dlaczego korzysta się tutaj wyłącznie z Pisma Świętego? Dlaczego nie czerpie się z pism jakiegoś uduchowionego autora, Ojca Kościoła lub wręcz papieskiej encykliki? Eucharystia nie jest obrzędem jednym z wielu, tym bardziej zaś nie jest modlitewnym zgromadzeniem, które moglibyśmy w dowolny sposób organizować. Msza święta jest zawsze czynnością Kościoła zgromadzonego przez Ducha; sam Chrystus — Słowo Boga, które stało się ciałem — daje nam do dzielenia się słowo Boga, Jego Ojca, daje nam w Piśmie Świętym oraz w swoim ciele wydanym i w swojej krwi przelanej. (JML)

Liturgia słowa jest właśnie po to, żebyśmy nie stracili chrześcijańskiego smaku, żebyśmy byli naprawdę solą ziemi i światłością świata, żeby ludzie, patrząc na nas, mówili z szacunkiem: „To są chrześcijanie!”. (TK)

Kazanie

Kazanie, homilia ma na celu ukazanie, a raczej ogłoszenie obecności Jahwe, Boga wciąż obecnego i wychodzącego do człowieka nie z propozycją, ale z miłością. (WO)

Na szczęście Pan Bóg wstydzi się swoich nieudolnych księży i tak działa, żeby wierzący nie stracili na złych kazaniach. Jeżeli bowiem spojrzymy na homilię w tym samym świetle, co na czytania, jako na realizację obecności Chrystusa nauczającego w zgromadzeniu, to może się okazać, że nawet w najgorszym kazaniu znajdziemy zdanie, które pomoże zmienić życie. Trzeba tylko z wiarą słuchać. Czasem zdarza się, że ludzie dziękują księdzu za zdanie w homilii, które wtrącił mimochodem, jako dygresję, albo za coś, czego wcale nie powiedział, a przynajmniej tak mu się wydawało. (TK)

Wierzę

Credo — wyznanie wiary. Wiary, która dla nas jest innym imieniem miłości. Wierzyć w Biblii znaczy trwać przed kimś ciałem i duszą, przylgnąć do kogoś, oprzeć się na nim, stanąć na nim jak na skale, powierzyć siebie jego pewności, uczynić tego drugiego fundamentem swego istnienia. Taka wiara–miłość możliwa jest jedynie w odniesieniu do Boga. Jako że jedynie Bóg nie zawodzi. (WO)

Recytacja Credo jest rozpoznawczym znakiem wszystkich chrześcijan i równocześnie przypomnieniem każdemu jego własnego chrztu. Wypowiadanie tych słów, utrwalonych przez niepodzielony Kościół (to znaczy Kościół sprzed czasu wielkich schizm), jest upamiętnieniem w wierze — odnawianej w każdą Wielkanoc i każdą niedzielę — owego aktu, przez który staliśmy się dziećmi Ojca, Ciałem Chrystusa, świątynią Ducha, członkami Kościoła. (JML)

Gdy uroczyście wypowiadamy słowa zawierające najważniejsze prawdy wiary, to tak, jak byśmy z radością oglądali mieniący się naszyjnik z najcenniejszych pereł podarowany przez Ukochanego. Jest on znakiem naszego wybrania, potwierdzeniem miłości Pana, Jego ślubnym prezentem. Przyjmujemy ów naszyjnik z Jego rąk i jak obdarowana kobieta, zachwycamy się jego pięknem. (WJ)

Modlitwa powszechna

Termin „modlitwa powszechna” mówi nam o intencji modlitwy. Nie jest ona partykularna, indywidualna, tylko właśnie powszechna, to znaczy poświęcona za wszystko i za wszystkich. I dlatego w tej modlitwie odstępujemy nieco od naszych osobistych spraw — choć one są też ważne u Boga — ale modlimy się za cały świat. Czasami w takich bardzo nawet odległych nam sprawach, jak pokój gdzieś na końcu świata, wybory w jakimś kraju czy ludzie cierpiący w miejscowości, o której nigdy nie słyszeliśmy. To wszystko są sprawy, które nas odsyłają do bardzo ważnego powołania każdego chrześcijanina, które w języku II Soboru Watykańskiego nazywa się kapłaństwem powszechnym wszystkich ochrzczonych. Każdy z nas przez fakt przyjęcia chrztu jest kapłanem. Jest powołany, by cały świat Panu Bogu składać w ofierze poprzez modlitwę i działanie. Kiedy się modlimy, mamy wstawiać się u Boga za całym światem. Także za tym światem, który nie ma zielonego pojęcia o Bożym istnieniu, który nie ma ochoty na przyjęcie prawdy o Nim. Za tym światem, który nie ma ochoty żyć po Bożemu. Modlimy się za cały świat, bo my, chrześcijanie, jesteśmy duszą świata, dajemy mu życie. Na świecie nie jest beznadziejnie źle dlatego, że jesteśmy i że modlimy się za ten świat. (TK)

Ofiarowanie darów

Świat przyrody uczestniczy w naszym ludzkim spotkaniu z Bogiem. Nie wisi gdzieś obok jak roboczy drelich, którego używa się jedynie do gorszych, mniej szlachetnych robót. Bo to właśnie owoc ziemi i pracy rąk ludzkich zostanie przemieniony w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Chleb i wino wezmą udział w niezwykłym wydarzeniu pełnego miłości zjednoczenia człowieka z Bogiem. (WJ)

Mieszanie wody i wina jest bardzo starym zwyczajem. Nic tak znakomicie nie gasi pragnienia jak wino zmieszane z wodą. W Palestynie mieszano wino z wodą także dlatego, że wino nieraz było kwaśne i niesmaczne. Pierwsze świadectwo tej praktyki w liturgii chrześcijańskiej pochodzi z II wieku, od wspominanego już św. Justyna. Ten kulinarny zwyczaj nabrał w liturgii znaczenia symbolicznego. W III wieku pisał o tym św. Cyprian, biskup Kartaginy i męczennik. Mówi on, że woda w symbolicznym języku ostatniej księgi Pisma oznacza ludzi, i cytuje na poparcie fragment Apokalipsy: „Wody, które widziałeś, to są ludy i tłumy, narody i języki” (Ap 17,15). Natomiast wino, które w starożytności nazywało się potocznie „krwią winorośli”, oznacza Chrystusa, który krwią swoją nas odkupił. Kiedy więc mieszamy wino i wodę — tłumaczy św. Cyprian — ukazujemy przez to, że zostaliśmy zjednoczeni z Chrystusem. Tak jak woda się jednoczy z winem i potem jest zupełnie nie do rozłączenia, tak samo my zostaliśmy przyjęci przez Chrystusa i z Nim zjednoczeni, odkupieni Jego krwią. (TK)

Modlitwa nad darami

Podobnie jak kolekta kończy obrzędy wstępne, modlitwa nad darami stanowi konkluzję przygotowania darów. Ksiądz zwraca się w stronę ludu i mówi: „Módlcie się, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący”. W kolekcie po wezwaniu „Módlmy się” następuje chwila milczenia, a tutaj zgromadzenie odpowiada: „Niech Pan przyjmie Ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego Imienia, a także na pożytek nasz i całego Kościoła świętego”. Formuła ta mówi, po co sprawujemy Eucharystię. Przede wszystkim na chwałę Bożą, potem na pożytek nas, tu zgromadzonych, i całego Kościoła. Ważna jest kolejność. Przede wszystkim chwała Boża. Jeżeli człowiek o tym zapomni, jeśli postawi siebie i swój pożytek na pierwszym miejscu, to pozostanie zamknięty w swoim egocentryzmie. Jeśli zachowa tę kolejność, to i Eucharystia, i całe życie będzie także „na pożytek nasz”. (TK)

W górę serca

Umiejętność dziękowania za to, co otrzymujemy, jest świetnym sprawdzianem, na ile kochamy darowane nam rzeczy, a na ile tego, kto je podarował. (…) Wznosimy więc serca jeszcze wyżej, aż do serca Boga, który uzdolnił nas do miłości. Tam widzimy również, że Boże serce zostało zranione przez nasz egoizm, zazdrość, nienawiść, że zostało zdruzgotane na krzyżu za grzechy świata. Dziękujemy Mu za to, że pokonał te ciemności i zmartwychwstając, przywrócił nam prawdziwe życie, które jest wieczne. (WJ)

Jeżeli ksiądz się zwraca do ludzi i ogłasza im obecność Bożą, której są nosicielami, jeżeli wzywa ich do opuszczenia tego wszystkiego, co przyziemne, i do zwrócenia się do Boga, jeżeli w końcu ich wzywa do dziękczynienia i oni mówią, że dziękczynienie jest ważne — to znaczy, że ludzie w kościele nie są tylko biernymi słuchaczami, ale także współcelebransami. Ten dialog nie jest przypadkowy. Jego obecność wyraźnie wskazuje, że nie jest tak, jakoby ksiądz „sobie” odprawiał, a ludzie tylko słuchali. Lud Boży potwierdza każde wezwanie celebransa swoją zgodą, dlatego nawet ta część modlitwy, którą wypowie sam kapłan, będzie odmawiana w imieniu ludu i zawsze w pierwszej osobie liczby mnogiej. Ksiądz mówi podczas modlitwy eucharystycznej „my”, a nie „ja”. (TK)

Święty

Liturgia ziemska, w której uczestniczymy, łączy się z niebiańskim uwielbieniem Boga, w którym uczestniczą duchy czyste. Celebracja, w której uczestniczymy, przekracza przestrzeń Kościoła, pozwala nam już teraz, pod osłoną znaków, uczestniczyć w tym, co będzie naszym udziałem w wieczności. Jednocześnie pokazuje nam, że we Mszy sprawy ziemskie i niebieskie łączą się ze sobą, a harmonia wszechświata, zniszczona przez grzech Adama, daje się odkryć na nowo. (TK)

Nie należy zapominać, że Pan Bóg, zniżając się ku nam, nazywając przyjaciółmi i dziećmi, nadal pozostaje sobą: Świętym, KaDoSZ. Nie można się z Nim „skumplować”. Trzeba uważać, co myślimy, kiedy mówimy, że traktujemy Boga jako przyjaciela. Czy nie jest to przypadkiem wyobrażanie Go sobie jako dobrego wujka w bamboszach? Niewątpliwie jest prawdą, że Bóg, jeśli tak można się wyrazić, szaleńczo nas kocha. Jest prawdą, że Chrystus nazywał nas nie sługami, ale przyjaciółmi. Jednak dojdziemy do głębi tych prawd tylko wtedy, gdy nie przestaniemy pamiętać, że On jest nieskończenie inny od nas, że jest Trzykroć Święty, a my jesteśmy ludem o nieczystych wargach. Spłycimy, zinfantylizujemy w sobie obraz Boga, jeśli zbyt łatwo będziemy przechodzić od Jego wielkości do Jego przyjaźni. I odwrotnie, Jego bliskość zajaśnieje jeszcze bardziej w naszym życiu, jeśli będziemy pamiętali o Jego świętej inności. (TK)

Przeistoczenie

Kochające serce przemienia dar w tajemniczą, symboliczną obecność jednej osoby dla drugiej. Gdy jednak serce Boga ofiaruje Pamiątkę tym, których umiłowało, staje się Ona czymś już nie symbolicznie, ale realnie uobecniającym Jego samego. Ów cud dokonuje się podczas Eucharystii, kiedy to chleb i wino zostają przemienione w Ciało i Krew Chrystusa. Nie tracąc swych zewnętrznych właściwości, żyją już innym życiem — Duchem Pana, który w nich udziela siebie samego. (WJ)

W liturgii słowa Duch Święty objawił nam Chrystusa i Jego Ewangelię. Modlitwa eucharystyczna sprawia, iż ten właśnie Chrystus, Jego Ciało i Krew, to znaczy żywy i prawdziwy Człowiek, „w którym mieszka pełnia: Bóstwo na sposób ciała” (Kol 2,9), staje się obecny dla nas, tu i teraz. Nie jest to tylko obecność Pana pod postaciami chleba i wina, choć i to dla nas, grzeszników, zbyt do pojęcia trudne. Jest to również uobecnienie wydarzenia, które nas zbawiło: Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, wniebowstąpienia i zesłania Ducha: Wielkiej Paschy, przejścia Pana przez najgłębsze ciemności ludzkiego istnienia, aż do chwały Ojca. (TK)

Jeśli „słowo Boga jest żywotne i skuteczne” (Hbr 4,12) i jeśli „uczynił Pan wszystko, co tylko chciał” (Ps 134,6); jeśli na słowa: „Niech się stanie światłość” (Rdz J,3) — stało się światło, a na słowa: „Niech powstanie firmament” (Rdz 1,6) — stanął firmament; jeśli „słowem Pańskim dźwignęły się niebiosa, a tchnieniem ust Jego cała ich potęga” (Ps 32,6); jeśli niebo, ziemia, woda i ogień, powietrze i całe urządzenie wszechświata dokonało się na słowo Pana i na to słowo powstała też najmisterniejsza istota, człowiek; i jeśli dobrowolnie także Bóg–Logos stał się człowiekiem, a czysta i nieskalana krew świętej zawsze Dziewicy utworzyła Mu ciało — bez udziału męskiego — to czyż nie będzie On miał mocy przemienić chleb w swoje Ciało, a wino i wodę w Krew? Powiedział ongiś na początku: „Niech wyda ziemia wiosenną roślinność” (Rdz 1,11) — aż dotąd wydaje ona za przejściem deszczu swoje płody, Boskim rozkazem wezwana i płodna. Powiedział Bóg: „To jest moje Ciało”, „To jest moja Krew”, „To czyńcie ku mojej pamięci” — i na powszechny Jego rozkaz to się dzieje i dziać będzie aż po Jego przyjście. (św. Jan Damasceński)

Wielka tajemnica wiary

Tajemnica Eucharystii nie da się rozstrzygnąć i oswoić. Możemy jedynie coraz bardziej pozwalać jej ogarniać i kształtować nasze życie. Rzecz w tym, by uczestniczyć coraz bardziej świadomie i pokornie w tajemnicy, a nie więcej móc o niej powiedzieć. (WJ)

Modlitwa wstawiennicza

Kapłan, który otrzymał odpowiednią władzę dzięki święceniom — dwukrotnie prosi Ojca o zesłanie Ducha Świętego (epikleza — po grecku znaczy: wezwanie), w dwóch zasadniczych momentach liturgii. Po raz pierwszy przed ustanowieniem Eucharystii, czyli w związku z konsekracją. (…) Po raz drugi kapłan wzywa Ducha Świętego po konsekracji, w związku z Komunią świętą, wzywa, by zstąpił na Ciało Chrystusa, którym jest Kościół, czyli na „tych wszystkich, którzy będą spożywali ten sam Chleb i pili z jednego Kielicha”, aby „zostali przez Ducha Świętego złączeni w jedno ciało i stali się w Chrystusie żywą ofiarą ku Twojej chwale”. Jednym słowem, aby Ciało Kościoła stało się z kolei Ciałem Chrystusa. (JML)

Msza jest spotkaniem braci i sióstr, tych których widzimy (czasem czujemy) obok w ławce, oraz wszystkich, którzy są gdziekolwiek indziej: na tym świecie bądź już u Pana, w Jego domu. Jako wspólnota chrześcijan, uczniów Jezusa, Jego przyjaciele, mamy o sobie pamiętać w modlitwie i dawać oparcie w miłości. (WJ)

Przez Chrystusa…

Zakończenie modlitwy eucharystycznej „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…” — w cudowny sposób wyraża dwojaką rzeczywistość Eucharystii Chrystusa, która jest i kościelnym aktem kultu, i aktem Boga — Ojca, Syna i Ducha Świętego — który nas włącza do swego życia. (JML)

Zdumiewające są wszystkie dzieła Pana, niepojęte jest to, że cała Trójca Święta zaangażowała się dla zbawienia człowieka. (…) W Chrystusie spełniło się marzenie Boga, aby ludzkość odzyskała utracone życie. Przez Niego, z Nim i w Nim oddajemy cześć i chwałę Ojcu wszechmogącemu w jedności Ducha Świętego. (WJ)

Zgromadzenie odpowiada „amen!”. To najważniejsze „amen” w całej Mszy. Jest pieczęcią i podpisem zgromadzenia, bez których modlitwa byłaby niepełna. Oznacza kapłaństwo powszechne wszystkich ochrzczonych, to znaczy powołanie każdego do służby Bożej, która wyraża się w składaniu ofiary ze swego życia, do mówienia Bogu „tak”, jak Jezus. (TK)

Podczas doksologii kapłan podnosi wysoko kielich i patenę. To jest gest ofiarowania, podobny do tego, który wykonywał ofiarnik Starego Przymierza, kiedy przynosił dar przed oblicze Najwyższego. Podniesienie ceny naszego zbawienia wyraża ofiarowanie Ojcu jedynego godnego Daru — Chrystusa — a wraz z Nim Kościoła. Uniesienie chleba i wina podczas konsekracji przywykliśmy nazywać podniesieniem. Nie jest to jednak określenie do końca ścisłe. Jest to bowiem ukazanie Świętych Postaci, aby wierni mogli Je przez chwilę adorować. Prawdziwym podniesieniem jest gest kapłana podczas doksologii. Przepisy nakazują, aby celebrans trzymał kielich i patenę w górze tak długo, aż zgromadzenie nie skończy śpiewać „amen”. To znak wspólnego kapłaństwa wszystkich ochrzczonych. To jest ofiara całego zgromadzenia, nie tylko księdza. (TK)

Ojcze nasz

Modlitwa Pańska jest nie tylko wzorem naszego myślenia o Bogu i stworzeniu, ale jest też — a może właśnie dlatego — praeucharystią i pramodlitwą. Te słowa Pana powinny być nie tylko na naszych wargach, ale przede wszystkim powinny być strukturą naszego umysłu i serca. Według nich myślimy i kochamy. (WO)

Musimy przeto bezpośrednio przygotować się do zjednoczenia z Chrystusem, którego ofiarowaliśmy w modlitwie eucharystycznej i z którym sami ofiarowaliśmy się Ojcu. Dzielimy z Nim modlitwę, którą On sam nam zostawił. Odmawiamy Ojcze nasz, najważniejszą modlitwę Jezusa, modlitwę Chrystusa–Głowy, która stała się modlitwą Jego Ciała, szczególną modlitwę jedynego Syna Bożego, która stała się wspólną modlitwą wszystkich dzieci Bożych, braci i sióstr Jezusa. (JML)

Dar Pokoju

To jest pokój, w którym nie ma oszustwa, ale który stanowi samo światło w światłości i miłość doskonałą. Szczęśliwy ten, który daje znak pokoju swemu bratu z miłością, bo otrzymuje w swym wnętrzu pokój doskonały. (Narsai)

To Chrystus daje nam pokój, a my się Nim dzielimy. Jest to jedyny pokój, którym możemy się podzielić: otrzymujemy go od Chrystusa jako dar nieskończenie cenny, który nas przemienia i czyni zdolnymi do przyjmowania jedni drugich pomimo naszych antagonizmów i ludzkich waśni albo też razem z nimi. (JML)

Pokój obiecany nam przez Chrystusa, „Księcia pokoju” (Iz 9,6) jest inny: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży wasze serce ani się nie lęka” (J 14,27). To jest pokój niezależny od życiowej stabilizacji, pewniejszy i trwalszy. Tym pokojem jest bliskość Jezusa. Trwa on nawet wtedy, gdy jest ciężko: będę może cierpiał, ale nie stanę się gorzki i cyniczny. Z Jezusem przetrwam wszystko. Modlitwie o taki pokój zgromadzenie przyświadcza słowem „Amen” — zaprawdę! (TK)

Baranku Boży

Co za wspaniała prawda o naszym Bogu, który jest tak samo pełen mocy, jak łagodności. Delikatny Baranek druzgoczący potęgę zła. Nie przytłacza swoją mocą, ale przychodzi w lekkim powiewie swojej dyskretnej miłości. Potrafi jednak tą miłością stawić czoło władzy grzechu i śmierci, które się rozpanoszyły. (WJ)

Śpiew ten jest wezwaniem Chrystusa — Baranka Bożego. Nazwanie Pana Barankiem jest charakterystyczne dla starożytnej tradycji chrześcijańskiego Wschodu. Ten tytuł odnosi nas do wydarzeń opisanych w Starym Testamencie: do baranka uwikłanego w zaroślach, którego patriarcha Abraham złożył w ofierze zamiast swego syna Izaaka (por. Rdz 22,13); do baranka paschalnego, którego krwią Izraelici pokropili odrzwia domu, by nie wszedł Anioł niszczyciel (por. Wj 12,1–14); do baranka spożywanego co rok w żydowskich domach na pamiątkę tego wydarzenia; do baranków przez wieki składanych w ofierze w świątyni jerozolimskiej jako ofiara biesiadna w Jom Kippur, dzień przebłagania za grzechy (por. Kpł 9,18). Przypomina nam proroctwo Izajasza, że Mesjasz, sługa Jahwe, będzie „jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca wobec strzygących ją” (53,7). Gdy Jan Chrzciciel ujrzał Jezusa, wskazał Go uczniom: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29), Baranek dany przez Ojca, aby dokonał prawdziwego Przebłagania, jedynej, wystarczającej raz na zawsze i zawsze skutecznej Ofiary. Tego Baranka spożywamy w Eucharystii, z Jego Ofiarą się jednoczymy. (TK)

Panie nie jestem godzien

My, niegodni pod każdym względem, jako ułomne stworzenia i jako grzesznicy, posiadamy jednak niezawodny pokój i niezawodną radość. Pokój chrześcijan jest pokojem ludzi obdarowanych. Jest to pokój tych, którzy wszystko otrzymali za darmo, ale to „za darmo” jest jednocześnie dane z najczystszej miłości bez cienia interesowności. Nasze przyznanie się do niegodności przed Bogiem jest, owszem, wyznaniem winy, ale jest także wyznaniem miłości. (WO)

Im częściej i z większą miłością karmię się Komunią, tym dobitniej, uczy doświadczenie niejednego wierzącego, dostrzegam swoją grzeszność. Obecność eucharystycznego Chrystusa w moim sercu jest jak snop światła, który pozwala zobaczyć mroki własnej niewierności, kompromisów z grzechem, odmowy duchowego wzrostu. Wówczas dużo bardziej precyzyjnie potrafię wyznawać swoje grzechy na spowiedzi, ale także z większą skruchą i pokorą jestem w stanie powierzać Bogu codzienne zaniedbania i słabości. (WJ)

Komunia

Communio, czyli wspólnota, udaje się między ludźmi jedynie tam, gdzie dotyka najgłębszego wymiaru, to znaczy przede wszystkim zjednoczenia z samym Bogiem. Przez jedność z Nim uzyskuje się komunię z ludźmi. Najprostszą, a przy tym najtrudniejszą drogą „bycia razem” jest Ciało i Krew Chrystusa, przyjmowane w Komunii św. (TP)

Eucharystia jest pokarmem innym niż wszystkie, bo nie przyjmuję jej w siebie, ale ona przyjmuje mnie w Chrystusa; nie ja wchłaniam Pana, tylko jestem przez Niego wchłonięty. Kiedy myślimy o Komunii świętej — zwłaszcza gdy jest nam dane komunikować pod obiema postaciami — to najprościej byłoby wyobrazić sobie komunię Ciała jako transplantację, a komunię Krwi jako transfuzję. Ona daje mi nowe życie, życie Chrystusa we mnie samym, to ja w Niego się przemieniam, a nie On we mnie. (TK)

Nie jest łatwo przestawić się z oczekiwania na ciągłą nowość, poszukiwanie zmiany, atrakcji, na dzieloną z drugim człowiekiem codzienność, która wymaga wprost otchłani cierpliwości, przebaczenia, szacunku, ponawianych gestów troski, odpowiedzialności. I gdy tak spróbujemy kochać, mamy szanse na nowo odkryć Boga przychodzącego w Komunii świętej pod postacią chleba. Jego miłość jest bardzo domowa, rodzinna, w atmosferze dzielonego chleba: na dobre i na złe, wytrwała, cierpliwa i towarzysząca swoim najbliższym, nam, w codzienności. (WJ)

Błogosławieństwo i rozesłanie

Najlepsze dziękczynienie to dobre użycie darów Bożych. Najlepiej będziemy dziękować za komunię z Jezusem, jeśli podejmiemy wysiłek nawrócenia. Na nic piękne słowa i pieśni, jeśli nie będzie przełożenia na moją zwyczajność. Nawrócenie jest darem, dlatego prosimy, byśmy potrafili go dobrze użyć — dopiero co otrzymaliśmy ten dar wraz z Ciałem Chrystusa i słowem Bożym. (TK)

Oto posyła was w codzienność, abyście mogli doświadczyć przemiany, której dokonał. Idźcie — jesteście posłani. Nie spoczywajcie na laurach, nosicie w sobie życie, które ma się rozwijać. Otrzymaliście światło, którego nie wolno ukrywać pod korcem. Zamieszkuje wasze serca Trójca Święta — najpotężniejsze Źródło nowego istnienia. Stawajcie się podobni do Niego. Pozwólcie przeobrazić swoje myśli, odczucia, pragnienia. (WJ)

Zbiór wypowiedzi opracowała redakcja na podstawie następujących książek: Eucharystia pierwszych chrześcijan, wybór i oprac. ks. Marek Starowieyski, Kraków 1987, Wydawnictwo Znak, 478 s.; Wojciech Jędrzejewski OP, Fascynujące zaproszenie, Warszawa 1998, Biblioteka „Więzi”, 122 s.; Tomasz Kwiecień OP, Krótki przewodnik po Mszy świętej, Kraków 1999, Wydawnictwo Cerf–Kairos–Znak, s. 113; Jean–Marie Lustiger, Msza, Kraków 1993, Wydawnictwo WAM, 164 s.; Wacław Oszajca SJ, Rozmyślajmy dziś, Poznań 1991, Pallottinum, 188 s.; Tomasz Pawłowski OP, Przewodnik dla zniechęconych spowiedzią i Mszą świętą, Poznań 1997, Wydawnictwo W drodze, 162 s. Wszystkie fragmenty oznaczono inicjałami ich autorów. Wypowiedzi Ojców Kościoła podpisano imieniem autora.