Zwyczajnie myśleć o cudzie

Zwyczajnie myśleć o cudzie

Często zadawałam sobie pytanie, czy nie jest śmieszne, małostkowe modlenie się o poród siłami natury, gdy jest się po dwóch cesarskich cięciach?

Wiem, że marzenia się spełniają. Modlitwy są wysłuchiwane. Bóg jest delikatny. Jest uważny w słuchaniu… Nie ocenia próśb. Nie porównuje.

W zeszłym roku często zadawałam sobie pytanie, czy nie jest śmieszne, małostkowe modlenie się o poród siłami natury, gdy jest się po dwóch cesarskich cięciach? Czy nie tracę poczucia hierarchii wartości? Czy nie ryzykuję jednak zbyt wiele? Najczęściej równolegle z prośbą wysyłałam w górę stosowną asekurację – jeśli taka jest Twoja wola… Asekurację? Przecież prośby mają sens, kiedy zawierza się Bogu tak do końca. On nie zawsze chce dla nas tego, czego my chcemy dla siebie… A jednak, szukałam w sobie takiej postawy dziecka, bezgranicznie ufającego, że prosząc, otrzymam…

Poza bombardowaniem Boga moimi prośbami, wahaniami, marzeniami, rzetelnie przygotowywałam się do tego porodu. W mieście, do którego chwilowo się przenieśliśmy, trafiłam do pochodzącej z Indii dr Preeti Agrawal, która łączy ginekologię z medycyną naturalną. Równie ważne są dla niej rozmowa z pacjentkami, ich przeżycia, obawy, historia, co wyniki badań.

Odkryłam, że okres ciąży to doskonały czas na rozrachunek z przeszłością, na uświadomienie sobie i nazwanie swoich żalów, lęków. Zrozumiałam też, że brak postępu porodu może się wiązać nie tylko z uwarunkowaniami fizjologicznymi, ale też z blokadami, które człowiek zbiera w swojej psychice, duszy… Wiele rzeczy uświadomiłam sobie i nazwałam, wspierana przez dr Agrawal.

I stało się. Ania urodziła się tak, jak o to odważyłam się prosić… Jest zdrową, kochaną dziewczynką. Wtedy, tuż po porodzie miałam w sobie moc, która pozwalałaby góry przenosić. Rozpierała mnie radość i duma. Spełnienie i szczęście. Wzruszenie i spokój.

Teraz zastanawiam się, czy do czegoś zobowiązują takie spełnione prośby.

Teraz uczę się zwyczajnie myśleć o cudzie… Tej zwyczajności uczy mnie chyba mój mąż. Uczy nieświadomie. A może to w kobietach jest większa łatwość widzenia cudów…

Tak, bo odkrywam, że dla mnie był to właśnie Cud…