cząstki pomarańczy na szarym tle

Dominik, Słowo i zapach pomarańczy

Po zapachu słowa rozpoznasz dominikanina.

Jan z Hiszpanii, opisując postać świętego Dominika mówił, iż ten był „bardziej gorliwy o zbawienie dusz niż wszyscy inni ludzie, których kiedykolwiek poznał”. Charakterystycznym elementem tej troski stało się głoszenie Ewangelii. Zakon, który założył miał się temu poświęcić cały – bracia, siostry oraz tercjarze dominikańscy cali mieli głosić Słowo Boże.

Kaznodziejstwo dominikowych wspólnot brało się z kontemplacji. W konsekwencji to, czym żyli bracia, powinno stać się owocne także dla tych, do których zostali posłani. Świadectwo życia miało być potwierdzane słowami. Te pochodziły z serca, gdzie padło ziarno. To samo, które Bóg zasiał w sercu Dominika.

Głoszenie dominikanów przypominane im było przez Słowo, którym się otaczali. Ci wiedzieli, że żeby stać się wiarygodnymi, musieli się do niego upodabniać. Tak stawali się Chrystusowymi, ponieważ Chrystus jest Ewangelią. Tak jak On, każdy z nas powinien być dobrą nowiną. W myśl słów: z kim przystajesz, takim się stajesz. Dominikowa troska o zbawienie każdego grzesznika opierała się po pierwsze na świadomości tego, że nasz święty także chciał się zbawić. Stanął w jednym szeregu z tymi, do których poszedł. Po drugie, doświadczył on obfitego plonu własnego spotkania z Chrystusem i wie, co może przynieść zbawienie tym, z którymi się utożsamił.

Nikogo nie powinien dziwić zapach pomarańczy unoszący się z grobu świętego Dominika. Był Hiszpanem. Wychowywał się wśród drzew z tym owocem. Od dziecka czuł, jak pachną. Można by rzec, że w jakieś mierze były one częścią jego samego. Że się nimi stawał – rytm jego życia wyznaczał czas ich kwitnięcia i zapadania w sen do następnej wiosny.

Zapach pomarańczy był zapachem dominikowego bycia. Najbardziej naturalnym – najbardziej jego. Wyrażał świętość nie nadzwyczajną, ale tę, którą żył, która była jego świętością.

Każdy dominikanin powinien pachnieć zatem Słowem. Jeżeli wśród niego żyje, nim się otacza. Jeżeli ono wyznacza rytm jego życia – zostanie odnaleziony po zapachu Słowa. Słowo będzie identyfikowało dominikańską świętość.

Pomarańcz i szarość

Stąd też kolory pomarańczowy i szary, które mają wyrazić zależność oraz równowagę, która zachodzi między elementami budującymi dominikański charyzmat. Szary (contemplatio, pasywność, słuchanie, stałość, zakorzenienie) i pomarańcz (actio, głoszenie, różnorodność, bycie w drodze).

Jak głosi legenda, kiedy w XIII w. Święty Ojciec Dominik przybył do Włoch, przywiózł ze sobą drzewko pomarańczowe, które zasadził w klasztorze Santa Sabina w Rzymie. Wkrótce powstał tam pomarańczowy gaj istniejący po dziś dzień. Inne historia mówi, że gdy otwarto grób świętego Jacka Odrowąża, pierwszego polskiego dominikanina, z jego wnętrza wydobywała się cudowna woń pomarańczy.

Jest jeszcze jedna zakonna historia związana z pomarańczami. Święta Katarzyna ze Sieny robiła pomarańczowe konfitury i wysyłała je papieżowi w czasie jego niewoli awiniońskiej. Chciała w ten sposób wyrazić swoją troskę i odpowiedzialność za Kościół.

Klasyka dominikańska

Nie dziwi więc kolorystyka tomów wydanych w serii klasyki dominikańskiej: bł. Jordan z Saksonii, Jan Tauler OP, bł. Humbert z Romans, bł. Henryk Suzo OP, Mistrz Eckhart, Listy św. Katarzyny ze Sieny, Legendy dominikańskie w opracowaniu ojca Jacka Salija OP.