„Niedzielnik B” w mediach

„Niedzielnik B” w mediach

O ojcu Szustaku mówi się wiele, także w mediach. O jego najnowszej książce Niedzielnik B również. Sami zobaczcie.

Jak przełożyć Słowo na życie codzienne? Sięgnij po „Niedzielnik” o. Adama Szustaka:

Niedzielnik o. Adama Szustaka OP oprócz oryginalnych interpretacji poszczególnych fragmentów Biblii zawiera konkretne wskazówki, jak usłyszane Słowo przełożyć na życie codzienne. To zbiór komentarzy Adama Szustaka OP do niedzielnych czytań na rok B. Książka powstała na podstawie homilii wygłoszonych w ramach cotygodniowej serii internetowej („CNN – Słowo na niedzielę”) publikowanej na youtube’owym kanale „Langusta na palmie”…

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: stacja7.pl

O. Adam Szustak. Oczekiwanie nie musi być bezruchem:

Niedzielnik B” to zbiór komentarzy Adama Szustaka OP do niedzielnych czytań na rok B. Książka powstała na podstawie homilii wygłoszonych w ramach cotygodniowej serii internetowej („CNN – Słowo na niedzielę”) publikowanej na youtube’owym kanale „Langusta na palmie”. Oprócz oryginalnych interpretacji poszczególnych fragmentów Biblii zawiera ona także konkretne wskazówki, jak usłyszane Słowo przełożyć na życie codzienne.

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: wydarzenia.interia.pl

O. Adam Szustak przyłącza się do apelu: Grzesznicy i brudasy, nawracajcie się”, Robert Woźniak:

„Nie wystarczy świadomość, że jesteś grzesznikiem potrzebującym ratunku, choć to oczywiście bardzo ważny pierwszy krok. Nie wystarczy, że zobaczysz w wodach Jordanu swój egoizm, swoje szukanie siebie na każdym kroku, swoją nieczystość, czy też wszystkie inne straszne rzeczy, które robisz. Te wody cię nie obmyją, bo sama świadomość grzechu cię nie uratuje”. W niedzielę 29 listopada rozpoczyna się Adwent – czas, w którym chrześcijanie oczekują na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Zapraszamy do udziału w rekolekcjach, przygotowanych przez dominikanina o. Adama Szustaka.

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: wydarzenia.interia.pl

W drodze ku wieczności:

Od lat jest chętnie zapraszanym i słuchanym rekolekcjonistą, a jego odbiorcami są zarówno wierni zgromadzeni w niewielkich wiejskich kościółkach, jak i wielkie rzesze zebrane na stadionach. Przynajmniej tak było do czasu epidemii. Największe oddziaływanie – zwłaszcza na młodzież – o. Szustak ma jednak przez internet. Jego codzienne komentarze oglądane są często przez dziesiątki tysięcy internautów. Zgodnie z charyzmatem swojego zakonu stara się głosić Ewangelię wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby…

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: idziemy.pl

Adam Szustak OP: to najważniejsza rzecz do zrobienia w tym Adwencie:

Zaczynamy adwentowe oczekiwanie, czyli czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Zawsze na początku Adwentu, w dniu otwierającym też nowy rok liturgiczny zadaję Bogu na modlitwie pytanie: „Co chciałbyś we mnie zrobić w tym czasie? Jakie są Twoje pomysły i pragnienia na ten Adwent?”.

Gdy czytam Słowo z liturgii przeznaczone na ten rok, pojawia mi się w głowie myśl, która wynika z tych czytań, choć nie jest ich głównym tematem. Chciałbym jednak uchwycić się tego drobnego wątku i w rozważaniach pójść ścieżką, którą on wyznacza. Nie będzie to zatem kompletne wytłumaczenie Ewangelii lub czytań, ale jedynie ukazanie kierunku, w którym warto podążyć w tegorocznym Adwencie.

W powyższym fragmencie Ewangelii św. Marka, który zawiera wezwanie do czuwania i do bycia gotowym na przyjście Pana, zachwycił mnie sposób, w jaki Jezus opisuje dom. Gdyby uważnie przyjrzeć się kontekstowi, w jakim padają te słowa, okazuje się, że stanowią one część ostatniej nauki Jezusa, którą wypowiedział przed swoją męką i śmiercią. Chrystus opowiada swoim uczniom o człowieku, który udał się w daleką drogę. Być może, mówiąc te słowa, myślał o tym, że sam wkrótce uda się w najdalszą z możliwych podróży, która zaprowadzi Go aż na samo dno śmierci. Tak jakby Jezus chciał powiedzieć słuchającym: „To Ja jestem tym panem, który udaje się w drogę i zostawia wam swój dom”. Rodzi się zatem pytanie o to, co Jezus miał na myśli, mówiąc o swoim domu, ponieważ, jak pokazuje Ewangelia, najprawdopodobniej przez całą swoją działalność publiczną był bezdomny…


Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: deon.pl

Adam Szustak OP: Ludzie, idźcie do spowiedzi:

Prawdziwie doświadczymy świąt, gdy zaczniemy porzucać nasze grzechy, gdy będziemy z nimi na serio walczyć na przykład przez regularne chodzenie do spowiedzi


– pisze dominikanin.

W dzisiejszych czytaniach mamy wyłożoną całą prawdę  o nawróceniu, o tym, czym ono jest i jak się do niego zabrać. Ewangelia daje nam za przewodnika Jana Chrzciciela, o którym św. Marek pisze krótko, ale bardzo konkretnie i mocno. Zanim jednak przejdę do kwintesencji słowa z drugiej niedzieli Adwentu, przytoczę pewną opowieść, którą usłyszałem kiedyś z ust łódzkiego arcybiskupa Grzegorza Rysia.

Ksiądz biskup jako zawodowy historyk Kościoła zna wiele ciekawych i nieoczywistych faktów. Kiedyś, podczas jednej z jego wizyt w naszym dominikańskim klasztorze na Zielonej w Łodzi, opowiadał nam, skąd się wzięła na Wawelu Kaplica Zygmuntowska. Zwykle nie interesują mnie takie informacje, ale przyznam, że ta historia była dla mnie bardzo inspirująca. Otóż okazuje się, że król polecił wybudowanie tej kaplicy w jednym, bardzo konkretnym celu. Chciał, by codziennie były tam odprawiane roraty. Było to zarządzenie niezależne od okresu liturgicznego, czyli nie tylko w Adwencie, ale i na przykład w Wielkim Poście czy okresie Wielkanocy (oczywiście  z wyłączeniem Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty) w Kaplicy Zygmuntowskiej każdego ranka sprawowane były roraty. Myślę, że musiało być to dość śmieszne, gdy w dzień Bożego Narodzenia, po czterech tygodniach wyczekiwania na narodzenie Jezusa, znów o poranku śpiewano Rorate caeli… Król zarządził, że do codziennych rorat w Kaplicy Zygmuntowskiej mają być wyznaczeni księża, którzy spełniają jeden warunek: potrafią śpiewać. I choć ten pomysł króla wydaje się dość dziwny i trochę zabawny, to kryje się za nim genialna intuicja duchowa, według której każdy dzień powinien być Adwentem, czyli każdy dzień powinna wypełniać intensywna praca nad sobą, będąca czekaniem na przyjście Zbawiciela…

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: deon.pl

Adam Szustak OP: „powiedz sobie dziś nie jestem tym kimś”:

Trzecia niedziela Adwentu jest czasem, w którym koniecznie trzeba zabrać się do takiej roboty w sobie. Tym razem nie do walki z konkretnymi grzechami czy słabościa­mi, nie do radykalnego nawracania się, ale do głębszego spojrzenia na siebie.

W trzecią niedzielę Adwentu po raz kolejny dostajemy za przewodnika Jana Chrzciciela. Tradycja podaje, że Jan w wieku dwunastu lat zamieszkał na pustyni, gdzie dorastał, wsłuchując się w serce Pana Boga i poznając Jego wskazania. Właśnie tam odkrył, że nadchodzi czas, w którym przyj­dzie Mesjasz. Zaczął więc głosić Jego przyjście i wzywać do nawrócenia. Jego radykalne życie i słowo ściągały do niego tłumy, co oczywiście wzbudziło zainteresowanie władz religijnych w Jerozolimie. Dlatego w dzisiejszej Ewangelii słyszymy o tym, jak przybywają do niego kapłani i lewici, którzy chcą się dowiedzieć, czy jego działalność to jakiś nowy, ciekawy nurt religijny, czy zwykłe wichrzycielstwo.

Co ciekawe, na początku w arcykapłanach, faryzeuszach i uczonych w Piśmie była szczera chęć zrozumienia tego, co dzieje się nad Jordanem. Niestety, mimo że najpierw słuchali słów Jana, z czasem ich serca się zamknęły i osta­tecznie nie potrafili przyjąć tego, co przyniósł Jezus, za­powiedziany przez niego Mesjasz. W pierwszej rozmowie Jan słyszy od ekipy badawczej z Jerozolimy pytanie: „Skąd ty jesteś? Wytłumacz się nam, co z ciebie za jeden”. I choć ma ono w sobie odrobinę wrogości czy podejrzliwości, to jednak jest bardzo ważnym pytaniem. Żydowscy wysłannicy mówią: „Powiedz, kim jesteś, skoro nie jesteś ani Eliaszem, ani nawet prorokiem. Pisma podpowiadają nam, że właśnie Eliasz powinien poprzedzać przyjście Mesjasza. Jak to jest, że ty przygotowujesz na Jego przyjście, a nie robisz tego oficjalnymi drogami?”…

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: deon.pl

Ojciec Szustak pomaga przygotować się do niedzielnej liturgii:

Właśnie ukazał się Niedzielnik, czyli zbiór kazań niedzielnych ojca Adama Szustaka (Wydawnictwo W Drodze). Dominikanin zabiera nas w niesamowitą podróż ze słowem, które daje nam liturgia w roku B. W kolejnych latach powstaną Niedzielniki na rok C i A.  

Za kilka dni trzecia Niedziela Adwentu. Wyjątkowa, bo to Niedziela Gaudete, Niedziela Radości. Jeden z dwóch dni w roku liturgicznym, kiedy to ksiądz zakłada szaty liturgiczne w kolorze różowym. A co nam tego dnia przyniosą teksty liturgiczne?

Przygotować się 

Jest wiele sposobów na to, by przygotować się do niedzielnej liturgii. Sigla czytań i ich omówienia znajdziemy na wielu stronach internetowych, a także w specjalnych czasopismach. Warto po nie sięgać (także u nas codziennie wieczorem publikujemy krótki komentarz do Ewangelii z następnego dnia; a do czytań niedzielnych przygotowujemy specjalne wideokomentarze). Ja chcę wspomnieć o jednym z najnowszych sposobów, czyli o Niedzielniku ojca Adama Szustaka. Właśnie rozpoczęliśmy nowy rok liturgiczny – i w raz z nim ukazał się też wspomniany NiedzielnikTo zbiór niedzielnych kazań ojca Adama – przeznaczonych na rok liturgiczny B...

Pełna wersja tekstu dostępna jest na stronie: misyjne.pl

Danuta Szelejewska:

Dla chrześcijanina niedziela jest dniem szczególnej bliskości Pana Boga. Pogłębienie osobistej relacji z Tym, który oddał swe życie z miłości do każdego z nas, dokonuje się podczas Mszy świętej. By spotkanie z Chrystusem miłującym człowieka było pełne i autentyczne, z pomocą wszystkim uczestniczącym w Ofierze Eucharystycznej przychodzą duszpasterze. Właśnie do nich została skierowana publikacja Wydawnictwa W drodze, zawierająca materiały liturgiczne do wykorzystania podczas Mszy Świętej…

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: lubimyczytac.pl

Niedzielne koło ratunkowe, Benia Franek:

Podoba mi się, jak o. Adam we wstępie pisze, że zaprasza nas do tego, żeby Pismo Święte było dla nas lampą w kolejnym roku naszego życia. W kolejnym roku naszej drogi do zbawienia. Jaka jest Twoja historia z czytaniem Pisma Świętego? Moja jest …względnie krótka. Zaczęliśmy regularnie z mężem czytać Pismo Święte od kiedy jesteśmy w Ekipach (Ruch Equipes Notre Dame), czyli od 6 lat. Niesamowite jest dla nas to, że teraz nie wyobrażamy sobie życia bez codziennego spotkania z żywym Bogiem w Jego Słowie. Słowo Boże rzeczywiście stało się dla nas lampą – czytamy je i szukamy wskazówek, szukamy ścieżki w tej całej plątaninie dróg codzienności. Pytamy: co? jak? którędy?…


Pełna wersja recenzji dostępna jest na: beniafranek.pl