Blogerki oceniają „Jesteś najlepszą mamą na świecie”

Blogerki oceniają „Jesteś najlepszą mamą na świecie”

Przedstawiamy wypowiedzi dwóch polskich katolickich blogerek, które były uprzejme zrecenzować pozycję Isabelle Laurent Jesteś najlepszą mamą na świecie.

Pierwsza z nich to Magdalena Urbańska, autorka bloga niezawodnanadzieja.blog.deon.pl. O książce pisze:

Czy wierzysz, że jesteś najlepszą mamą na świcie? Wiesz o tym, że masz wszystko czego potrzebujesz by być idealną mamą? Czujesz, że jesteś kochana, niezastąpiona i jedyna?

Nie? Ja też…

Rewolucję w moim życiu rozpoczął fragment pewnej książki, który przeczytałam na stronie Wydawnictwa W drodze. Zazwyczaj nie kupuję książek, po przeczytaniu tego fragmentu – zamówiłam ją już w przedsprzedaży i był to jeden z najlepszych zakupów w tym roku!

Isabelle Laurent, która jest matką z krwi kości, dzieli się swoim doświadczeniem. Matka dziesięciorga dzieci, w tym dwójki adoptowanych. Mówi bardzo szczerze, otwarcie, nie udając nikogo i przyznając się do masy pomyłek. Nade wszystko jednak znając swoją wartość.

Jesteś najlepszą mamą na świecie nie jest typowym poradnikiem, choć autorka podaje sześć metod-kluczy. Mogą one pomóc matkom otworzyć oczy na to, co w nich drzemie, pokazując przy tym że jest to wystarczające by być najlepszą mamą na świecie (…)

Całość artykułu dostępna jest pod tym adresem.

Druga z nich to Maria Piela, która na swoim blogu wojowniczkaniepokalanej.pl podzieliła się refleksją „prosto z serca”:

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bardzo dużo dała do myślenia, wiele wyciągnęłam cennych rad. Lektura dała mi motywację, ogromną dawkę wiary i nadziei, że jestem najlepszą mamą dla mojego syna, gdyż Pan Bóg wiedział co robi powierzając mi tego konkretnego chłopca. Po przeczytaniu tego dzieła zrozumiałam, że mam wszystko, aby dobrze, z wiarą i dla nieba wychować mojego syna, mimo, że często czuję, że kompletnie się do tego nie nadaję. Tutaj Pan Bóg dzięki autorce dał mi do zrozumienia, że dał mi wszystko, abym wychowała dla Niego to konkretne dziecko, oraz uświadomił, że to konkretne dziecko jest dane mi i potrzebne do zbawienia, gdyż jego osobowość i cechy ukształtują mnie. Mój syn dany mi od Boga jest moją drogą i nadzieją do zbawienia koniecznie potrzebną, aby nauczyć mnie bezinteresownej miłości opartej na Bogu i zaufaniu Mu. W książce autorka uczy prawdziwej wiary i zaufania, co w momencie w którym aktualnie jestem było mi tak baaardzo potrzebne. Zachwyciłam się właśnie tą wiarą, która góry przenosi i zaufaniem bez miary autorki, która dzięki wierze i zaufaniu z Panem Bogiem naprawdę przenosi góry, więc warto zasięgnąć tego świadectwa. Polecam książkę szczególnie każdej mamie, która kocha swoje dzieci (niezależnie od wieku) oraz każdemu rodzicowi, w sumie to każdemu, gdyż jak pisałam wyżej świadectwo tej mamy, która wychowuje dziesięcioro dzieciaczków daje do myślenia, wzmacnia wiarę, nadzieję i zaufanie w niemożliwy sposób. Mam ochotę sięgnąć po kolejną książkę tej autorki.