„Miłość to wybór” – wznowienie

„Miłość to wybór” – wznowienie

Dzięki tej książce czytelnik dowiaduje się, na czym polega współuzależnienie i w jaki sposób może dotyczyć każdego z nas. Poznaje 10 sposobów na rozpoznanie współuzależnienia. Odkrywa, jak przełamać cykl współuzależnienia przechodząc przez 10 etapów procesu uzdrowienia. Otrzymuje wskazówki, jak budować zdrowsze i wolne od współuzależnienia relacje z ludźmi, by wreszcie zacząć postrzegać siebie w nowym świetle.

Miłość to wybór. O terapii współuzależnieńRobert Hemfelt, Paul Meier, Frank Minirth

Seria Psychologia i wiara

Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak zranienia i niespełnione potrzeby emocjonalne z dzieciństwa wpływają na Twoje obecne relacje z ludźmi. Być może czujesz, że w Twoim życiu często obecna jest bolesna zadra, powodująca niewypowiedziane cierpienie i nieszczęście. Nieustannie starasz się wypełnić tę wielką, emocjonalną pustkę wewnątrz siebie. Próbując to zrobić, łatwo możesz wpaść w pułapkę uzależnienia od innych ludzi, alkoholu, narkotyków, pieniędzy, seksu, pracy. Ten stan to współuzależnienie. Szacuje się, że z powodu problemów współuzależnienia cierpi nawet jedna trzecia ludzkości.

Autorzy Miłość to wybór. O terapii współuzależnień, doświadczeni psychoterapeuci absolwenci teologii, opracowując dziesięciostopniowy program terapii uzależnień i współuzależnień, pomogli już tysiącom ludzi w Stanach Zjednoczonych. Teraz może pomóc również Tobie i Twoim bliskim.

Fragmenty książki:

W najszerszym znaczeniu współuzależnienie można zdefiniować jako uzależnienie od ludzi, zachowań bądź rzeczy. Współuzależnienie to fałszywe przekonanie, iż można kontrolować wewnętrzne uczucia poprzez kontrolę ludzi, rzeczy i wydarzeń na zewnątrz. Dla współuzależnionych kontrola lub jej brak jest centralnym aspektem życia. Można być uzależnionym od drugiej osoby. W tej międzyosobowej relacji uzależniony zostaje wplątany w drugą osobę tak mocno, iż jego poczucie własnej tożsamości ulega poważnemu ograniczeniu, przytłoczone tożsamością i problemami drugiego. Ponadto, uzależnieni mogą stać się jak szalone odkurzacze, wciągające w siebie nie tylko drugą osobę, ale również chemikalia (w pierwszym rzędzie alkohol czy narkotyki) lub rzeczy – pieniądze, pokarm, seks, pracę. Nieustannie starają się wypełnić wielką emocjonalną pustkę wewnątrz siebie. Nasi pacjenci tak opisują ten stan: „czuję się pusty. Czegoś w środku mi brakuje.

Zasadniczo nasze życie osobiste jest złożoną siecią stosunków interpersonalnych. Współuzależnienie w sposób dramatyczny może zniekształcić tę sieć. Jest w stanie stworzyć role, które nie powinny być częścią naszego życia, i wypaczyć te, które są dla nas podstawowe. Prawie tak jak autorzy sztuk scenicznych czy pisarze, współuzależnieni budują zawiłe relacje daleko poza tym, co oczywiste, subtelnie przemieniając pracodawców (w przypadku Seana), współmałżonków (u Jordanów) i innych w figurę ojca; zamieniając doktorów czy pastorów w rodziców zastępczych; podświadomie zamieniając jedną rolę na drugą. Rozważ wiele splątanych ze sobą w zawiły sposób ról społecznych, które wypełnia każdy z nas: rodzic – dziecko (a także równolegle różne role z różnymi krewnymi), mąż  –  żona, szef  –  podwładny, nauczyciel  – uczeń, trener  –  sportowiec, doktor  –  pacjent, duchowny  –  świecki, siostra  –  siostra, siostra  –  brat, brat  –  brat, aby wymienić tylko niektóre z nich  –  weź pod uwagę także porządek urodzenia: najstarszy  –  najmłodszy, starszy brat  –  młodszy brat, starsza siostra  –  młodsza siostra we wszystkich możliwych kombinacjach. Osoba, która wychowywała się w rodzinie dysfunkcyjnej, osoba, której zbiornik miłości jest niemal pusty, nieświadomie przemieszcza te złożone role, usiłując odtworzyć z dostępnymi osobami pierwotną dynamikę domu rodzinnego, ból, dawną sytuację w rodzinie pierwotnej. Tym razem problem ma zostać rozwiązany, ból uśmierzony, sytuacja opanowana.

Dla członków rodziny dysfunkcyjnej role te stają się mechanizmem radzenia sobie z sytuacją, sposobem na przejście przez życie bez specjalnych zakłóceń. Stają się sztywne i schematyczne, łatwo dostrzegalne dla wszystkich spoza rodziny, nierozpoznawalne jednak dla niej samej. Te sztywne schematy najpierw zostały rozpoznane w rodzinach alkoholików. Od tego czasu jednak odnaleziono podobne w każdej rodzinie dysfunkcyjnej. I ponieważ współuzależnieni nieświadomie zmieniają i przesuwają te role, wyłaniają się one również później w dorosłych relacjach. Role, dzięki którym osoby radzą sobie w pierwotnej rodzinie, zwyczajnie nie zdają egzaminu w dorosłości, kiedy to wszystkie stosunki międzyosobowe ulegają zmianie. Jeśli się ich nie zmieni, zniszczą one szczęście i Boży pokój.

Osoba, która wychowywała się w rodzinie dysfunkcyjnej, osoba, której zbiornik miłości jest niemal pusty, nieświadomie przemieszcza złożone role, usiłując odtworzyć z dostępnymi osobami pierwotną dynamikę domu rodzinnego, ból, dawną sytuację w rodzinie pierwotnej. Tym razem problem ma zostać rozwiązany, ból uśmierzony, sytuacja opanowana. Nikt nie doświadcza całego impetu takiego przemieszczenia ról bardziej aniżeli osoby duchowne (kobiety w rolach terapeutek, na przykład, są w równym stopniu wystawione na cios). Bycie autorytetem, bycie sługą Bożym (co w umysłach niektórych przekłada się na bycie Bogiem) czyni z nich chodzący cel dla osób współuzależnionych, które chcą uczynić zeń dobrego lub złego rodzica, współmałżonka bądź kogokolwiek innego.